Witam Serdecznie!
W ostatnich dniach zebrało mi się na ułożenie takiego oto utworu.
Zachęcam do zapoznania się z nim.
niejasna więź
coś mnie tu trzyma
jest to więź której w żaden sposób nie da się wyjaśnić
choćbym nie wiem jak daleko odeszła od pozostałości dawnego opactwa
wciąż do nich wracam a to nie do końca mi odpowiada
pragnę bowiem iść dalej
z nieznanego powodu kręcę się w kółko
jednakże po tak długim czasie zdążyłam już do tego przywyknąć
dawniej bym lamentowała i wygrażała temu wiecznie zachmurzonemu niebu
które i tak już sprawia wrażenie poobijanego
na nic to
pozostaje mi jakoś znosić tę nużącą codzienność
wśród kościelnych murów kruszących się w obliczu upływającego czasu
w których zakamarkach pająki porozwieszały obficie swoje siwe dekoracje
rośliny zagarnęły przestrzenie między kamiennymi ścianami dla siebie
a wiatr prześlizgujący się poprzez puste okna wygwizduje ponurą melodię
w której od czasu do czasu można posłyszeć wrzaski wron i mew
zdarzy się że zajrzy tu jakiś człowiek i ja wtedy do niego pomacham
u początku mego kresu gdy niczego nie pojmowałam machałam do nich z desperacją
obecnie gdy utknęłam w pułapce marazmu macham bez większego zapału wiedząc
że i tak mnie nie zauważy
mogłabym głośno do niego zawołać
lecz i tak mnie nie usłyszy
w końcu należymy do dwóch różnych światów
Za lekką inspirację do ruin występujących w powyższym utworze, posłużyło mi opactwo Whitby, które znajduje się w północno-wschodniej Anglii. Uznałam, iż pomoże mi w odmalowaniu nastroju Halloween w wierszu.
To wszystko.
Dajcie znać, co myślicie o powyższym wierszu.
Miłego dnia! 👻
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Dziękuję Serdecznie za twoją opinię!
Wyrażam nadzieję, że twoje słowa pozytywnie wpłyną na dalszy rozwój niniejszego bloga.
Z wyrazami szacunku,
Luffina