Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sonet. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sonet. Pokaż wszystkie posty

środa, 31 grudnia 2025

Kauffmann i wybór przyszłej drogi w sonecie

 Witam Serdecznie!


Oto ostatnie w tym roku spotkanie ze sztuką, a w nim znajdzie się sonet, który napisałam rozmyślając nad jednym z obrazów szwajcarskiej malarki Angeliki Kauffmann (1741, Chur - 1807, Rzym).

   Maria Anna Angelika Kauffmann już od najmłodszych lat przejawiała talent do rysowania, śpiewania i nauki języków (umiała mówić po francusku, niemiecku, angielsku i włosku). Jako że nie mogła uczęszczać oficjalnie do akademii sztuki, jej nauczycielem został ojciec Joseph Johann Kauffmann (1707-1782), austriacki malarz. Po śmierci matki podróżowała wraz z nim po Europie, przyglądając się jego pracy twórczej, ucząc się, a także pomagając mu przy jego pracy. Gdy przebywali we Włoszech Angelika mogła też doskonalić swoje umiejętności poprzez studiowanie klasycznych rzeźb oraz dzieł dawnych mistrzów malarstwa. 

   Kauffmann zaczęła malować pierwsze autoportrety i portrety w wieku 12 lat (C. Miller, Masterpiece Story:..., "dailyartmagazine.com"). Tworzenie portretów znanych ludzi takich, jak niemiecki historyk sztuki Johann J. Winckelmann (1764) czy brytyjski aktor David Garrick (1764) pomagało jej nie tylko w zdobywaniu renomy i pieniędzy, ale też w nawiązywaniu cennych kontaktów z wpływowymi ludźmi. Doceniany portret wspomnianego aktora i popularność, jaką zyskała wśród brytyjskich patronów odwiedzających Włochy, doprowadziła do tego, że Kauffmann przeprowadziła się do Londynu w 1766 roku (Start here: Angelica Kauffmann, "royalacademy.org.uk"). Tam otrzymywała zlecenia od pań z rodziny królewskiej i innych zamożnych ludzi. Zaprzyjaźniła się z angielskim malarzem, Joshuą Reynoldsem (1723-1792). 

   W roku 1768 założono Royal Academy of Arts (Królewska Akademia Sztuk Pięknych) w Londynie i w gronie ponad trzydziestu członków założycieli znalazły się dwie panie: Mary Moser (1744-1819) oraz bohaterka niniejszego posta. Co ciekawe nawet pomimo tak prestiżowego wyróżnienia panie wciąż nie mogły brać udziału w posiedzeniach członków i nie dopuszczano ich do malowania z udziałem żywych modeli. Kauffmann wystawiała swe prace na rocznych wystawach Akademii. W 1778 r. Akademia zleciła artystce wykonanie 4 przedstawień Elementów Sztuki (Projekt, Kolor, Wynalezienie, Kompozycja). Te prace miały zdobić sklepienia w nowych pokojach Akademii w Somerset House. Szwajcarka przebywała w Londynie do roku 1781 i po tym okresie zamieszkała w Rzymie.

Jej twórczość to nie tyko malarstwo portretowe. To również obrazy podejmujące tematy historyczne. W swoich dziełach skupiała się często na postaciach kobiecych znanych z historii, literatury, mitów (Penelopa przy swoim krośnie, 1764; Ariadna porzucona przez Tezeusza, przed 1782) czy Biblii (Chrystus i Samarytanka przy studni, 1796) z właściwą sobie wrażliwością oddając ich rozterki i uczucia.


Wybrane dzieło, które zainspirowało mnie do ułożenia poniższego sonetu:

Angelika Kauffmann, Autoportret artystki wahającej się między sztukami Muzyki i Malarstwa, 1794, olej na płótnie, 147,3 x 215,9 cm, National Trust, Nostell Priory (West Yorkshire).

wtorek, 28 stycznia 2025

Podsumowanie 2024

 Witam Serdecznie!


Wraz z nadejściem nowego roku nadarza się okazja do tego, aby zwięźle podsumować moją aktywność na łamach "limeryków" w 2024 r. W niniejszym podsumowaniu postaram się wspomnieć o utworach, które powstały w ciągu tego roku. Cieszy mnie, że udało mi się je napisać pomimo epizodów blokady twórczej. Oprócz tego poruszę też temat zmian, które zaszły na blogu.


Zapraszam do podsumowania.


Podsumowanie 2023, grafika. 

Na tej grafice przedstawiłam tytuły utworów opublikowanych na "limerykach" w 2024. W bladoróżowych chmurkach są nazwy utworów z serii spotkanie ze sztuką.

wtorek, 31 grudnia 2024

Sonet, a w nim "Pallas Atena" Klimta

 Witam Serdecznie!


Zapraszam na kolejne, a zarazem ostatnie w tym roku spotkanie ze sztuką, w którym pojawi się sonet zainspirowany jednym z dzieł austriackiego artysty Gustava Klimta (1862-1918).


   Wychowywał się w Baumgarten k. Wiednia w dość licznej rodzinie (miał sześcioro rodzeństwa). Jego ojciec Ernst był grawerem i złotnikiem czeskiego pochodzenia. W 1876 r. Gustav wstąpił do wiedeńskiej Kunstgewerbeschule, gdzie studiował malarstwo architektoniczne do 1883 r. Młodszy brat Gustava o imieniu Ernst, również podjął studia na tej samej uczelni, by zostać rytownikiem. W 1879 r. bracia oraz ich przyjaciel, Franz Matsch zawiązali współpracę, co później zaowocowało realizacją imponujących zleceń. Wśród tych zleceń należy wymienić: 4 alegorie na sklepieniu Palais Sturany w Wiedniu (1880), dekoracja wnętrza willi Hermes (1885), dekoracja sklepienia wiedeńskiego Burgtheater (1886), dekoracja głównej klatki schodowej w Kunsthistorisches Museum w Wiedniu (1890).

   W czasie dekorowania Burgtheater (Teatr Zamkowy) Klimt coraz śmielej nadawał swemu stylowi nowe kształty. Zlecenie obejmowało wykonanie serii 11 obrazów obrazujących dzieje teatru, z których Gustav wykonał  cztery. Praca nad projektem pozwoliła mu bliżej zapoznać się z ideami wyłożonymi przez F. Nietzschego w Narodzinach tragedii (L. Florman, Gustav Klimt and the Precedent of Ancient Greece, "The Art Bulletin", vol. 72, no. 2, 1990, pp. 310-326). Filozof stawiał w swym dziele tezę, że dramat starożytnej Grecji warunkowały 2 estetyczne impulsy: apolliński (cechujący się umiarem i ładem) i dionizyjski (cechujący się dzikością i dążeniem ku ekstazie). W dwóch ze swych dzieł Gustav nawiązał do tej idei poprzez przedstawienie ołtarza Apolla na jednym i ołtarza Dionizosa na drugim. Wątki poruszone przez Nietzschego obudziły w Gustavie zainteresowanie sztuką starożytnej Grecji, a zwłaszcza tej z okresu archaicznego.

niedziela, 31 grudnia 2023

Sonet o Zamku przy rzece K. F. Schinkla

Witam Serdecznie!


Oto kolejny post z serii spotkanie ze sztuką, a w nim odkryjecie sonet napisany na podstawie jednego z obrazów niemieckiego architekta, malarza Karla Friedricha Schinkla (1781-1841).


     Schinkel urodził się w Neuruppin. W 1787 jego ojciec zginął w pożarze, który strawił rodzinny dom. Siedem lat później matka Schinkla podjęła decyzję o przeprowadzce do Berlina z myślą o edukacji dzieci. Tam Schinkel zaczął uczęszczać do szkoły. W 1796 r. projekt pomnika Fryderyka II Wielkiego wykonany przez architekta Friedricha Gilly'ego (1772-1800) zmotywował Schinkla do tego, by zostać architektem. Wkrótce chłopak rozpoczął praktykę u Gilly'ego i u jego ojca, Davida, co pozwoliło mu dobrze zaznajomić się z podstawami architektury i rysunku. Niedługo potem Schinkel zaczął studiować w świeżo założonej Berlińskiej Akademii Budownictwa. 

     W 1800 r. F. Gilly zmarł i kontynuował prace nad projektami umarłego nauczyciela. Pierwszą niezależną pracą Schinkla była Świątynia Pomony wzniesiona w Poczdamie w 1801 r. Schinkel zwiedził Włochy i w roku 1805 wrócił do Berlina. Wtedy Schinkel nie zdobywał zbyt wielu zleceń architektonicznych z powodu wojny z Napoleonem, w którą zaangażowane były Prusy. Skupił się, więc na rozwijaniu talentu malarskiego. Tworzył panoramy, obrazy olejne, a także projektował elementy scenografii do sztuk teatralnych. Po 1816 r. Schinkel stał się urzędnikiem pruskim.


Główną inspirację do ułożenia sonetu stanowił obraz:

Karl Friedrich Schinkel, Zamek przy rzece (tytuł oryginału: Schloss am Strom), 1820, olej na płótnie, 94 x 70 cm, Alte Nationalgalerie Staatliche Museen zu Berlin.


sobota, 31 grudnia 2022

Spotkanie ze sztuką, a w nim Jarosław Kozłowski i sonet

 Witam Serdecznie!


Pod koniec tego roku chcę zaprosić Was na kolejne spotkanie ze sztuką. Tym razem to praca polskiego artysty Jarosława Kozłowskiego (ur. 1945 w Śremie) zachęciła mnie do skomponowania sonetu.


Jarosław Kozłowski studiował na Wydziale Malarstwa, Grafiki i Rzeźby w Państwowej Wyższej Szkole Sztuk Plastycznych w Poznaniu (obecnie: Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu) w latach 1963-9. W czasie studiów początkowo skupiał się na malarstwie, lecz potem zwrócił się ku rysunkowi. W 1967 zaczął pracować na uczelni. W latach 70. Kozłowski wystawiał prace o charakterze lingwistycznym i performatywnym. Wraz z Andrzejem Kostołowskim artysta założył manifest NET i rozesłali go do ponad 300 artystów oraz teoretyków sztuki z całego świata (manifest dot. nieformalnych metod i środków obiegu idei artystycznych). W latach 1972-89 prowadził Galerię Akumulatory 2 w Poznaniu. W latach 80. Kozłowski rozpracowywał różne mity funkcjonujące w sztuce (efekt jego działań odbił się w serii prac Mitologie sztuki).

Działalność artystyczna Jarosława Kozłowskiego jest wpisywana w nurt sztuki konceptualnej. Kozłowski ucieka się do rozmaitych środków, jakie oferuje sztuka, by tworzyć swoje instalacje, książki, obiekty czy performance. Wśród tych środków są rysunek, fotografia czy gotowe przedmioty. Poprzez rozmaite działania artystyczne bada granice między obiektem a pomysłem. W procesie, jakim jest sztuka, artysta przygląda się interakcji, jaka zachodzi między obiektami, a także stara się odkrywać nowe sensy pojęć czy przedmiotów.

Spośród dzieł Jarosława Kozłowskiego mój wybór padł na:

Jarosław Kozłowski, bez tytułu (seria: Miękkie zabezpieczenie), technika mieszana, 2000, Muzeum Sztuki Współczesnej w Krakowie MOCAK.

środa, 29 grudnia 2021

Styl Mondriana w sonecie

WITAM SERDECZNIE!


Przyszedł czas na kolejny post z serii spotkanie ze sztuką. Tym razem pojawi się sonet, dla którego główną inspiracją będzie obraz holenderskiego malarza i teoretyka sztuki Pieta Mondriana (1872-1944).


   Urodzony w Amersfoort Pieter Cornelis Mondriaan miał styczność ze sztuką od najmłodszych lat, do czego przyczynili się jego ojciec i wujek. W 1892 r. rozpoczął naukę w Królewskiej Akademii Sztuk Wizualnych w Amsterdamie. Na początku Mondrian malował realistyczne, bądź impresjonistyczne pejzaże rodzinnego kraju. Z czasem artysta zaczął coraz bardziej eksperymentować z formą i kolorami w swoich obrazach. 

   Wpływ na jego światopogląd miała filozofia Towarzystwa Teozoficznego, do którego przyłączył się w 1909 r. Dwa lata później Mondrian przeprowadził się do Paryża, wyrzucił jedno "a" ze swojego nazwiska, mocno zafascynował się sztuką Kubizmu i eksperymentował z geometrycznymi formami. W 1914 r. artysta powrócił do Niderlandów, gdzie spotkał Barta van der Lecka oraz Theo van Doesburga. Wraz z drugim z wymienionych dali początek nowemu ruchowi artystycznemu DE STIJL w 1917 r. w Lejdzie.

poniedziałek, 21 grudnia 2020

Sonet o zaczarowanej dzieweczce Rembowskiego

 Witam Serdecznie!


     W pierwszych słowach niniejszego postu przepraszam, że tak długo zajęło mi tworzenie kolejnego utworu z serii spotkanie ze sztuką. Początkowo miałam kłopot z wyborem dzieła Jana Rembowskiego (1879-1923), które mogłoby posłużyć mi za inspirację do napisania sonetu. Często też brakowało mi pomysłu, a każde kolejne próby napisania wiersza okazywały się nietrafione.

Ostatecznie wybrałam:

Jan Rembowski, Zaczarowana dzieweczka, olej i tempera na płótnie, 84,5 x 126 cm, 1913 r., Muzeum Narodowe w Warszawie. Źródło.


     Zanim przedstawię Wam sonet, zostawię parę słów o autorze omawianego dzieła. Rembowski był artystą wszechstronnym i oprócz malowania, zajmował się także rzeźbiarstwem (uczył się w pracowni Konstantego Laszczki), projektowaniem wnętrz i przedmiotów sztuki użytkowej, ilustrowaniem , pisaniem wierszy (co wyda Wam się interesujące czy może nawet zabawne do Zaczarowanej dzieweczki, Rembowski napisał sonet. Tak! I można się z nim zapoznać w artykule p. J. Jaśkiewicz, pt. A Ty... jak to widzisz? Motywy fantastyczne w sztuce polskiej, udostępnionym na portalu "Niezła Sztuka" 1 lipca 2018 r.), opowiadań czy artykułów prasowych. 

    W jego twórczości mocno uwidoczniła się inspiracja stylem Stanisława Wyspiańskiego (wręcz nazywano go jego naśladowcą), folklorem Podhala (warto wspomnieć, że w latach 1903-1916 przebywał w Zakopanem, gdzie powstały jedne z jego najbardziej rozpoznawalnych wizerunków górali i góralek) oraz wczesnym renesansem włoskim. To ostatnie ze wspomnianych przeze mnie źródeł inspiracji znalazło swoje odbicie w układzie kompozycyjnym Zaczarowanej dzieweczki (Rembowski nawiązał bowiem do motywu Sacra Conversazione).

Teraz już zachęcam do zapoznania się z mym utworem!


W krainie niepewności


Jak podaje stara już legenda, tuż za cierniowym lasem, 

gdzie wiatr zwykł cicho pomrukiwać basem 

i mgła wszelką barwę w krainę snu skutecznie porywa,

księżniczkę dwóch rycerzy przed niebezpieczeństwem skrywa.

niedziela, 29 grudnia 2019

Imieniny wg Boznańskiej w sonecie

Witam Serdecznie!

W niniejszym poście z serii spotkanie ze sztuką przedstawiam sonet, który zrodził się z inspiracji płótnem Olgi Boznańskiej (ur. 1865 w Krakowie - zm. 1940 w Paryżu). 
Artystka wywodziła się z artystycznej rodziny. Początkowo fachu malarskiego uczyła się od znanych krakowskich malarzy. Około roku 1885 wyjechała do Monachium. Tam obracała się w towarzystwie polskich artystów (takich jak Józef Brandt), uczyła się u Carla Kricheldrofa, a także zwiedzała Pinakotekę, gdzie kopiowała dzieła sztuki dawnej.

W Monachium Boznańska wykonała obraz, który stanowił inspirację dla poniższego sonetu:


Niezręczna sytuacja

We wnętrze bure i skromnie wyposażone 
wkradło się światło niczym nieskażone.
Spoczęło przez pewien czas na dziewczynce 
o długich, złotych falach i w białej sukience.

Dziewczątko ściskało kilka bratków w dłoni prawej, 
a w głębi doznawało przy tym udręki dotkliwej.
Chciała je babuni ukochanej podarować, 
lecz ta akurat wolała swoją robótkę dopracować.

W związku z tym biedactwo nie wiedziało, 
co w tej niezręcznej sytuacji zrobić by wypadało.
Tkwi, więc smutna pod lustrem i wbija wzrok w podłogę.

Chcąc tremę przezwyciężyć, próbuje zdobyć się na odwagę,   
podejść do babci i z okazji imienin złożyć życzenia, 
lecz niestety - gubi się w labiryncie własnego myślenia.


W twórczości Boznańskiej przeważała tematyka portretowa, a czasem pojawiały się też przykłady martwych natur czy pejzaży. Portrety wykonywała bardzo powoli i starannie, w związku z czym pozujący jej modele musieli liczyć się z tym w trakcie wielu sesji.

Boznańską określano mianem "malarki ludzkich dusz". Nie bez powodu. Patrząc na sportretowanych przez nią ludzi można podziwiać jej zdolność wychwycenia głęboko skrywanych przez nich emocji. Warto dodać jeszcze, że artystka starała się nie ulegać modom obecnym za jej czasów i tworzyć po swojemu.

W przyszłym spotkaniu ze sztuką - limeryk na temat jednego z obrazów Iwana Szyszkina.


Miłego Dnia! 💐
Edytowano: 2 XI 2024.

wtorek, 19 września 2017

Sonet o opuszczających teatr

Witam serdecznie!


Carlo Carrà, Opuszczając teatr, 1910, Estorick Collection, Londyn.
Źródło ilustracji: T. J. Craughwell, Wielka księga sztuki.




Widzowie po spektaklu

Noc zapadła i zapalono uliczne latarnie, 
do których blasku tłum mediolańskich widzów garnie. 
Chwilę temu doświadczyli w teatrze kultury, 
gdy słuchali aktorów śpiewne mole i dury.

Trudno zidentyfikować te zabłąkane senne mary, 
rozpaczliwie dobierające się w pary, 
by wrócić do domu pieszo lub bryczką 
- do zakątków swej przeszłości smutną wycieczką.

Klucząc pośród mroku w fałszywym blasku 
udają, że rozumieją wysoką sztukę dla poklasku. 
Zachowują się jak podziwiani wcześniej aktorzy.

Pośród dźwięków, szmerów i zapachów zorzy, 
w szarej monotonii, narasta zagubienie 
oraz prędkości i nowoczesności uwielbienie.


     Carlo Carrà (1881 Quargnento - 1966 Mediolan) ukazał na swoim obrazie ludzi wychodzących z mediolańskiej La Scali. Dzieło uważane jest za typowe dla początkowego etapu futuryzmu (prąd w sztuce, który narodził się 11.10.1908 r. we Włoszech dzięki F. T. Marinettiemu). Artysta dołączył do futurystów podpisując manifest w lutym 1910 r. Razem z nimi pochwalał piękno prędkości, energię i bunt. Do tego futuryści gardzili wszelką tradycją, reprezentowaną przez instytucje takie, jak muzea czy biblioteki. 
   Później Carrà zredagował własny manifest, zatytułowany Malarstwo dźwięków, szmerów i zapachów (11.08.1913), w którym, m. in. wytykał wyblakłe "dźwięki i szmery" w dziełach Impresjonistów czy wyrażał pragnienie krzykliwej czerwonej barwy i zgrzytającej zieleni ("odczutych w czasie barw szybkości i radości").

To tyle.
Wkrótce pojawi się limeryk dotyczący jednego z dzieł Jana Matejki


Miłego Dnia!

Post edytowany 17 IV 2024.

piątek, 5 maja 2017

Sonet o pieśni skowronka

Witam serdecznie!

Przybywam z sonetem dotyczącym jednego z dzieł francuskiego artysty Julesa Bretona (1827 - 1906). W twórczości malarza dominowały motywy pracy i obyczajów ludności wiejskiej na tle pejzażowym. W jego dziełach widać było wpływy zarówno wykształcenia akademickiego, jak również sentymentu i szacunku do rodzinnych stron. Tematy niektórych jego obrazów łączyły się z poezją, którą sam tworzył. W późniejszych jego utworach - takich jak poniższy obraz - zaznaczyły się oddziaływania symbolizmu. Zapraszam do zapoznania się z sonetem, który przyszło mi utworzyć.


Jules Breton, Pieśń skowronka, 1884, olej na płótnie, 110,6 x 85,8 cm,
Art Institute of Chicago.
Źródło ilustracji.



Zapowiedź skowronka

Ponad polem, gdy słońce za horyzont się schowało 
i niebo w pastelowe barwy się ubrało, 
niepozorny skowronek lecąc swą pieśń nucił, 
dzięki czemu ludzi zmęczonych cucił.

Zastygła w pół kroku młoda dziewczyna 
z sierpem w ręku - śpiew skowroni to przyczyna; 
odbija się między dalekimi stogami siana 
i ziemia, nie tylko zielenią, lecz także nastrojem staje się usiana.

Przechadzając się po polu, niczym z mitów bogini, 
zapomina o swoich kłopotach i już siebie nie wini.
Młodzieńczą twarz zadziwioną pokrywa brud.

To nie powód do wstydu, bo oznacza trud, 
jaki zadawała sobie przez cały, uświęcony dzień, 
dopóki nie zabrał jej ze sobą skowroniej zapowiedzi cień.



Znalazłam ciekawą informację o skowronku. Ptak polny wieszczący przyszłość oraz zapowiadający wiosnę. Co jeszcze bardziej fascynuje i inspiruje, wierzono, że Bóg stworzył go, aby ptak umilał swoim śpiewem trud rolnika. 

W następnym spotkaniu ze sztuką będzie wiersz o formie dowolnej
Podstawą - dzieło Władysława Strzemińskiego
Co z tego wyniknie? Nie wie nikt.

Miłego dnia!

Post edytowano: 7 III 2024

wtorek, 31 stycznia 2017

Ewa Kierska oraz sonet o Tobiaszu i aniele

Witam Serdecznie!


     Dawno nie pisałam na co wpływ miały różnorodne okoliczności. Przejdę do tematu tego posta, czyli sonetu wykonanego na podstawie opisu i analizy obrazu Ewy Kierskiej (ur. 1923, Lwów - zm. 2013, Kraków). Studiowała w krakowskich szkołach artystycznych w latach 40. (Kunstgewerbeschule, Akademia Sztuk Pięknych). Jej mężem był Adam Hoffmann, wykładowca w ASP. W jej wczesnej twórczości widać wpływ sztuki Jerzego Nowosielskiego. 
     Tadeusz Różewicz, z którym się przyjaźniła, wspominał o obecności mistyki w jej obrazach. Dusza człowieka drugiej połowy XX wieku chciałaby przenosić się z jednego miejsca do drugiego, jakby przeczuwała gdzieś możliwość cudu (a ja nie jestem pewna czy cytuję jego słowa, czy je parafrazuję, przepraszam).

Ewa Kierska, Tobiasz z aniołem wśród skał, r. 1959, olej na płótnie,
Biblioteka im. Mieczysława Porębskiego,





Nadzieja pośród ciemności

Nieokreślona przestrzeń tonie w cieniach szarości.
Chociaż goręjąca kula słońca na niebie gości,
nie rozjaśnia ona wystarczająco świata,
a samo niebo jest jak wybrudzona szmata.

Wzdłuż muru kamiennego biegną i rzeka, i wąska droga.
Wędrują nią młodzieniec i uskrzydlony sługa Boga.
Gdy tylko chłopiec schwytał dybiącą na niego rybę,
Anioł nakazał zabrać jej żółć, serce i wątrobę.

Jego skrzydła rozświeciły ciemnotę trosk ludzkich
i wskazały drogę pośród cierpień gorzkich.
Nadzieja rozbudziła się w Tobiaszu młodym.

Nawet jeśli przyszłość jego spowija gęsty dym,
bez wątpliwości, to Tobiasz ją kształtuje,
a dzięki opiekuńczym skrzydłom siłę do tego czuje.



To wszystko na dziś. 
Mogę powiedzieć, że jestem zadowolona z tego sonetu. Najbliższy post, czyli wiersz dowolny, z cyklu Spotkanie ze sztuką będzie dotyczył jednego z obrazów Teodora Axentowicza
Już nie mogę się doczekać!

Miłego Dnia! 

Edycja postu: 7 III 2024.

czwartek, 3 listopada 2016

Sonet i Giorgio di Chirico. Coś, co polecam każdemu.

Dzień dobry!

Postanowiłam od czasu do czasu wybierać cztery dzieła sztuki na podstawie których, mogłabym skomponować cztery wiersze: sonet, haiku, limeryk i dowolna forma. Celem takiej zabawy jest bliższe spotkanie ze sztuką... Poznanie artysty, jego wkładu w historię sztuki, spisanie skojarzeń, a potem zbudowanie opisu danego dzieła sztuki. Opis budujemy na podstawie tego, co widzimy. Zaczynamy od ogółów, by idąc dalej ubierać je w szczegóły. I potem może z tego powstać coś interesującego. Własne wrażenie, odczucie, analiza lub interpretacja danego utworu.
Ja zaczęłam od sonetu na temat poniższego obrazu.

Giorgio de Chirico, Piazza d'Italia, 1913.
Źródło ilustracji.




Plac włoski

Plac włoski tonie w niepokojącej ciszy,
a w dodatku, z mojej perspektywy,
prezentuje się, jak na starej kliszy.
I tylko ten spokój zakłóca ryk lokomotywy,

pobudzający wszelkie tradycje antyczne,
wokół zbrązowiałego placu zbudowane.
Twory te opisałabym jako harmonijne lub statyczne
dzięki ludziom, przed upływem czasu, uratowane.

Jednak, na plac dziwnie rozświetlony, mimo ciemnego nieba,
odważyły się wyjść dwie jednostki drobne,
a powodem była chęć poważnej rozmowy, chyba.

Od otoczenia wydają się być osobne,
ponieważ wszystko wokół pustka zdominowała
i zagadki w cieniach pochowała.


W sumie trochę źle sobie rozplanowałam rymy. Mogłam dać system a-a-b-b-a-a-...-b. Mogłam też bardziej zadbać o części opisową i refleksyjną. No trudno. Następnym razem.

Następny będzie limeryk na temat obrazu Jamesa Ensora, na którym pewna dama posila się ostrygami.


Miłego dnia!
Edycja postu: 10 II 2024.

niedziela, 1 lutego 2015

Teatr ogrodowy

To stary wiersz, który zrodził się pewnego letniego wieczoru dzięki fascynacji Japonią (z dodatkową inspiracją ścieżką dźwiękową do anime Mononoke) oraz chęcią skomponowania sonetu. Wstawiam starsze utwory, które znajdowały się na poprzednim blogu... Przyczyną jest sesja. Wszechobecna sesja (czytaj: stres). 
Pozdrowienia!


Teatr ogrodowy

Natury podjęty został wątek,
sekretny i rajski zakątek.
Krwista czerwień klonu palmowego,
stała się kurtyną dla scenerii teatru ogrodowego.

Kurtyna się podniosła,
odkryta została zieleń wyniosła
i szarość potężnych kamieni,
a biel mostu się w wodzie mieni.

W ogrodzie skryli się kochankowie.
Przechadzają się, zatraceni we wspólnej zmowie
ukryli się w pobliżu wiśni kwitnącej.

Symbol chwili przemijającej -
zatracenie ich chwilowe minie
i w czerwonej kurtynie zginie.


Japoński ogród. Źródło zdjęcia.




Edytowano: 3 II 2024