Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Droga. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Droga. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 1 czerwca 2026

Ballada o lisich ogniach

 Witam serdecznie!


Od czasu do czasu zdarza mi się przeglądać w Sieci różne treści dot. japońskiej kultury. I kiedyś zdarzyło mi się trafić na pojęcie związane z tamtejszym folklorem o nazwie kitsunebi (jap. 狐火 - lisi ogień). Tym słowem Japończycy mieli określać tajemnicze kule ognia unoszące się w powietrzu i wierzono, że za ich tworzeniem stoją magiczne lisy. To właśnie to zjawisko zainspirowało mnie do ułożenia poniższej ballady.


Lisie ognie


już miesiąc upłynął odkąd Sylwester zniknął w gęstwinie leśnej

od tamtego czasu nikt go nie widział i w związku z tym ludzie we wsi

wiele już rzekli na ten temat i byli przekonani że wiedzą niemalże wszystko

Łucja nie przyłączała się do tych gorączkowych rozmów

już wystarczająco dużo o tym myślała za każdym razem 

gdy robiła coś w domu

gdy szła do pracy

a już szczególnie wtedy gdy mijała ten las w którym on zniknął

im bardziej o tym wszystkim myślała tym bardziej czuła 

jak jej serce rozsypuje się w drobny mak


ostatnimi czasy z zasłyszanych rozmów zdarzało jej się wychwytywać dziwne rzeczy

raz w sklepie zdarzyło się jej podsłuchać rozmowę dwóch pań

jedna z nich wspomniała, że jej mężowi zdarzyło się widzieć wieczorem 

tajemnicze światła - w tym właśnie lesie - przypominające ogniste kule

ogniste kule w lesie - odrzekła jej rozmówczyni - droga pani przecież to sprawka 

jakichś dzieciaków które mogły rozpalić ognisko w lesie - dla zabawy

Łucja słuchała tego nie wiedząc co to wszystko ma znaczyć


słońce dawno schowało się za horyzontem gdy Łucja zmierzała szybko do domu

wolała wrócić zanim ściemni się całkowicie

droga którą zwykle wracała biegła obok tego lasu

a wraz z nadejściem wieczoru stawał się on coraz bardziej upiorny

- jawił się niczym wielki cień wiszący nad okolicą

starała się na niego nie patrzeć - nie tylko dlatego że budził w niej niewytłumaczalną grozę

lecz także z tego powodu iż przypominał jej się wówczas Sylwester

mimo to coś ją podkusiło i zerknęła -


mrugnęła

środa, 31 grudnia 2025

Kauffmann i wybór przyszłej drogi w sonecie

 Witam Serdecznie!


Oto ostatnie w tym roku spotkanie ze sztuką, a w nim znajdzie się sonet, który napisałam rozmyślając nad jednym z obrazów szwajcarskiej malarki Angeliki Kauffmann (1741, Chur - 1807, Rzym).

   Maria Anna Angelika Kauffmann już od najmłodszych lat przejawiała talent do rysowania, śpiewania i nauki języków (umiała mówić po francusku, niemiecku, angielsku i włosku). Jako że nie mogła uczęszczać oficjalnie do akademii sztuki, jej nauczycielem został ojciec Joseph Johann Kauffmann (1707-1782), austriacki malarz. Po śmierci matki podróżowała wraz z nim po Europie, przyglądając się jego pracy twórczej, ucząc się, a także pomagając mu przy jego pracy. Gdy przebywali we Włoszech Angelika mogła też doskonalić swoje umiejętności poprzez studiowanie klasycznych rzeźb oraz dzieł dawnych mistrzów malarstwa. 

   Kauffmann zaczęła malować pierwsze autoportrety i portrety w wieku 12 lat (C. Miller, Masterpiece Story:..., "dailyartmagazine.com"). Tworzenie portretów znanych ludzi takich, jak niemiecki historyk sztuki Johann J. Winckelmann (1764) czy brytyjski aktor David Garrick (1764) pomagało jej nie tylko w zdobywaniu renomy i pieniędzy, ale też w nawiązywaniu cennych kontaktów z wpływowymi ludźmi. Doceniany portret wspomnianego aktora i popularność, jaką zyskała wśród brytyjskich patronów odwiedzających Włochy, doprowadziła do tego, że Kauffmann przeprowadziła się do Londynu w 1766 roku (Start here: Angelica Kauffmann, "royalacademy.org.uk"). Tam otrzymywała zlecenia od pań z rodziny królewskiej i innych zamożnych ludzi. Zaprzyjaźniła się z angielskim malarzem, Joshuą Reynoldsem (1723-1792). 

   W roku 1768 założono Royal Academy of Arts (Królewska Akademia Sztuk Pięknych) w Londynie i w gronie ponad trzydziestu członków założycieli znalazły się dwie panie: Mary Moser (1744-1819) oraz bohaterka niniejszego posta. Co ciekawe nawet pomimo tak prestiżowego wyróżnienia panie wciąż nie mogły brać udziału w posiedzeniach członków i nie dopuszczano ich do malowania z udziałem żywych modeli. Kauffmann wystawiała swe prace na rocznych wystawach Akademii. W 1778 r. Akademia zleciła artystce wykonanie 4 przedstawień Elementów Sztuki (Projekt, Kolor, Wynalezienie, Kompozycja). Te prace miały zdobić sklepienia w nowych pokojach Akademii w Somerset House. Szwajcarka przebywała w Londynie do roku 1781 i po tym okresie zamieszkała w Rzymie.

Jej twórczość to nie tyko malarstwo portretowe. To również obrazy podejmujące tematy historyczne. W swoich dziełach skupiała się często na postaciach kobiecych znanych z historii, literatury, mitów (Penelopa przy swoim krośnie, 1764; Ariadna porzucona przez Tezeusza, przed 1782) czy Biblii (Chrystus i Samarytanka przy studni, 1796) z właściwą sobie wrażliwością oddając ich rozterki i uczucia.


Wybrane dzieło, które zainspirowało mnie do ułożenia poniższego sonetu:

Angelika Kauffmann, Autoportret artystki wahającej się między sztukami Muzyki i Malarstwa, 1794, olej na płótnie, 147,3 x 215,9 cm, National Trust, Nostell Priory (West Yorkshire).

wtorek, 23 grudnia 2025

neonowy spektakl świetlistych węży

 Witam Serdecznie!


Kiedy niedawno eksperymentowałam z tworzeniem grafiki przedstawiającej zorzę polarną, naszła mnie ochota na ułożenie wiersza z motywem zorzy. Poniżej możecie zapoznać się z efektami.


neonowy spektakl świetlistych węży


zupełnie nieoczekiwanie wędrowiec stał się świadkiem niezwykłego spektaklu

podróżował przez las ciemną nocą

z trudem poruszając się po dukcie gęsto zasypanym śniegiem

udało mu się wreszcie dotrzeć do polany i tam zatrzymał się by odetchnąć 

uważnie rozglądał się po cichej okolicy spowitej mrokiem

analizując na chłodno piętrzące się przed nim wyzwania

wtorek, 24 grudnia 2024

kolędnicza pieśń

 Witam Serdecznie!


Poniższy wiersz świąteczny zrodził się z inspiracji dawnymi strojami kolędników. Zachęcam do zapoznania się z nim.


kolędnicza pieśń


w tę noc śnieży tak mocno 

można by pomyśleć 

że gwiazdy odrywają się od niebiańskiego sklepienia 

bo one również chcą dołączyć do wesołej zabawy 

w doborowym towarzystwie kolędników 

w fantazyjne stroje przyodzianych 

anioły i turonie wędrują śmiało od domu do domu 

drogą ozdobioną śnieżnym puszkiem 

niosą szopkę 

niosą gwiazdę 

niosą w sercach słodycz niewinności

nocną ciszę wypełnia takt kolędniczej pieśni

której towarzyszą śmiechy 

i kłapiące paszcze turoniów


Prócz tego mam wrażenie, że z tymi spadającymi gwiazdami zrobiłam małe (i dość nieoczekiwane) nawiązanie do Gwiezdnego pyłu Neila Gaimana.


To wszystko.

🎅

Moi drodzy, życzę Wam wesołych, spokojnych 

i rodzinnych świąt Bożego Narodzenia!

🎄

piątek, 15 listopada 2024

listopadowa pora

 Witam Serdecznie!


Zapraszam do zapoznania się z poniższym utworem, który zrodził się z przemyśleń po jesiennym (konkretnie - listopadowym) spacerze.


listopadowa pora


myśli korowód krąży wokół Ciebie

gdy wędruję ulicami tą listopadową porą

ponuroszarą łapiąc w powietrzu 

listy listopadowe 

ze spisanymi wspomnieniami drzew 

o bogatej treści z której można się wiele nauczyć 


wszechobecna szarość stopniowo wysysa

wszelką intensywność z barw miasta

subtelne odarcie z energii wprawia świat w senność

i gdy tak idę to wśród tej sennej szarości 

dostrzegam kolory pomarańczowych liści 

wciąż utrzymujących się na gałęziach drzew 


przypominają drgający płomień 

zagrzewający do działania

próbujący wzbudzić w sercu nadzieję 

na lepsze jutro



To wszystko.


Dajcie znać w komentarzu, co sądzicie nt. tego wiersza.


Miłego Dnia! 🍃

wtorek, 6 sierpnia 2024

stracone skrzydło

 Witam Serdecznie!


     Zafascynowała mnie figurka aniołka, którą niedawno dostałam od bliskiej osoby. Fakt, iż ów aniołek posiada tylko jedno skrzydło zainspirował mnie do tego stopnia, że napisałam wiersz.

Zapraszam do zapoznania się z nim.


stracone skrzydło


teraz gdy uczę się latać na nowo 

mając do dyspozycji to jedno skrzydło 

zdobiące dumnie moje plecy

nie chcę wracać do przeszłości

czwartek, 30 czerwca 2022

wiersz inspirowany rysunkami z Nazca

 Witam Serdecznie!


Tym, co zainspirowało mnie do napisania poniższego utworu były geoglify z płaskowyżu Nazca w Peru. Mianem geoglifu określa się sporych rozmiarów rysunki wyryte w ziemi, które przedstawiają figury i wzory. W pustynnym klimacie płaskowyżu Nazca można podziwiać całkiem nieźle zachowane obrazy rozmaitych zwierząt, geometrycznych form, itd. 

Zapraszam do czytania!


inny punkt widzenia


pośród cichych piasków pustyni

poczucie zagubienia nie daje spokoju 

widać krętą linię drogi

czy doprowadzi ona wędrującego 

do upragnionego celu

niedziela, 29 maja 2022

różowe żurawie

 Witam Serdecznie!


Pewnego dnia postanowiłam sobie przypomnieć, w jaki sposób składa się żurawie z papieru. 

Pomiędzy jednym żurawiem a drugim pomyślałam sobie, że warto napisać o nich wiersz.

Efekty mojej pracy znajdziecie pod zdjęciem.


Fotografia przedstawia żurawie, które ułożyłam.


różowe żurawie


leży na stole żuraw papierowy

zrodził się z karteczki różowej

w której spisano pragnienie serca

naznaczone łzą


czwartek, 17 lutego 2022

poznajcie balladę o jeziorze prawdy

 Witam Serdecznie!


Jeśli tylko macie ochotę, to zachęcam do zapoznania się z balladą o jeziorze prawdy.


ballada o jeziorze prawdy


powiadają ludzie powiadają 

że w krainie otoczonej górami jest puszcza pradawna

a w samym jej sercu znajduje się jezioro prawdy

powiadają że jeśli usilnie chcesz poznać odpowiedź

na nurtujące cię problemy

wystarczy podejść do brzegu sprytnie unikając ważek

pochylić się ku tafli wody i zapytać

a jezioro ukaże prawdę


zawędrował do puszczy zawędrował 

młodzieniec o udręczonym spojrzeniu

dnia pewnego dowiedział się o jeziorze 

i postanowił sprawdzić czy rzeczywiście pozna prawdę

trzeba wam bowiem wiedzieć 

że kiedyś jego spokój wewnętrzny zakłóciło pytanie

co było pierwsze - rozpacz czy nadzieja

z początku odpowiedź wydała mu się oczywista

lecz po dłuższym namyśle okazało się że niekoniecznie

by to sprawdzić młodzieniec przejrzał szereg ksiąg

przepytał uczonych i zupełnie przypadkowych ludzi 

pozaglądał w różne zakamarki świata

i nic - nie był w stanie ustalić

czy pierwsza była nadzieja czy może rozpacz

a może najpierw rozpacz a dopiero potem nadzieja

to pytanie zatruło mu umysł

wtorek, 31 sierpnia 2021

Manga

 Witam Serdecznie!


    W niniejszym poście znajdziecie wiersz, którego tematem jest manga (jap.漫画). Tak sobie kiedyś pomyślałam, że skoro tak bardzo lubię japońskie komiksy, to byłoby warto poświęcić im utwór. Zapraszam do zapoznania się z nim!


manga


w pewien wybitnie wilgotny wtorek zdobyłam się na ucieczkę 

zanurzyłam się w monochromatycznym chaosie kresek 

które stopniowo zaczęły się układać w interesującą historię 

opowiedzianą w ramkach przez bohaterów 

z ich ust wydobywały się okrągłe dymki wypełnione słowami 

a dźwięki pejzażu miejskiego onomatopejami poznaczono

codzienność tego czarno-białego świata przepływa w ciszy 

a jest to świat tak wciągający swoją fabułą 

że próba wynurzenia się z niego 

zanika pod nawałem skomplikowanych przemyśleń 

i mocą przeżytych emocji 



To już wszystko.


A czy Wy lubicie mangę

Jeśli tak, to jakie są wasze ulubione tytuły?

Proszę, napiszcie w komentarzu.


Miłego Dnia! 😆💬


PS. Niestety nie udało mi się w sierpniu zamieścić sonetu. Po prostu to jeszcze nie jest to, co chciałam osiągnąć.

poniedziałek, 9 listopada 2020

Jaskinia umysłu, czyli o tym, jak muzyka nie przestaje inspirować

 Witam Serdecznie! 


     Zacznę od tego, że pewnego dnia zakochałam się w filmie animowanym, pt. Ruchomy zamek Hauru, który wyprodukowało Studio Ghibli. Biorąc pod uwagę to, co się ostatnio dzieje i jak wiele krwi wszystkim napsuto, wspomniana animacja pomogłaby się od tego burdelu oderwać... Przynajmniej na jedną, krótką chwilę.

 

Ruchomy zamek Hauru, kadr z filmu Studia Ghibli z 2004 roku. Źródło ilustracji.

     Niezaprzeczalnie jedną z najbardziej urzekających rzeczy we wspomnianej animacji jest ścieżka dźwiękowa (odpowiada za nią Joe Hisaishi). Wśród kompozycji, do niej należących, szczególnie lubię wracać do Cave of mind. To właśnie ten przepiękny utwór stanowił inspirację dla poniższego wiersza... Dlaczego nie potrafię się powstrzymać przed użyciem epitetu "przepiękny"? Z jednej prostej przyczyny - ta kompozycja trafia prosto do mojej duszy, za każdym razem, gdy jej słucham.

Zachęcam do zapoznania się z nim!


czwartek, 13 sierpnia 2020

Limeryk z zabawką w tle

 Witam Serdecznie!


Dziś zostawiam tu taki oto limeryk wytworzony w porywach spontanu. Zachęcam do zapoznania się z nim.


Porzucona zabawka


Leżała przy ścieżce zabawka

koło miejscowości Krzykawka. 

Kto ją porzucił 

i czemu po nią nie wrócił 

- sekretów do rozwikłania spora dawka.


Miłego Dnia!

Zapraszam również do zapoznania się z nowym postem na mym drugim blogu.

środa, 8 kwietnia 2020

wiatr w oddechu ukryty / the wind hidden in the breath

Witam Serdecznie!

Poniższy wiersz powstawał na przełomie marca i kwietnia. Stał się niczym nieskrępowaną refleksją na temat oddechu i wiatru. Zapraszam do zapoznania się zarówno z polską, jak i angielską wersją utworu!

Życzę dużo zdrowia, siły i cierpliwości! 
Oraz tego, aby nadchodzące święta Wielkiej Nocy były mimo wszystko radosne!

wiatr w oddechu ukryty 

biorę głęboki wdech 
i wydobywam z siebie wiatr 
niepodobny do żadnego innego 
a jednocześnie 
tak bardzo w dźwiękach swoich 
i pragnieniu wolności 
przypominający 
tego niczym nieskrępowanego wędrowca 
przemykającego między drzewami 
wprawiającego w ruch liście 
i częstującego świeżością 
napotkanych 

[ english version below ]

niedziela, 8 grudnia 2019

Scenariusz do Jasełek, bo coraz bliżej święta

Witam Serdecznie! 

Prace nad sonetem trwają, a w międzyczasie chciałabym, abyście zapoznali się ze scenariuszem, który napisałam już jakiś czas temu. Początki były trudne, ale jestem zadowolona z ostatecznego efektu. Lubię tworzyć taką formę literacką. Z pewnym zdumieniem stwierdzam, że zawsze było w niej coś, co mnie pociągało.

Zapraszam do zapoznania się z poniższym scenariuszem. 

Droga do Betlejem

Obsada:

  • Narrator
  • Anioł 
  • Wojtek (najmłodszy z rodzeństwa pasterzy)
  • Szymon (średni z rodzeństwa pasterzy)
  • Bartek (najstarszy z rodzeństwa pasterzy)
  • Antek (chłopak w wieku 19 lat)
  • Hanna (kobieta w wieku ok. 29 lat)
  • Tomasz (mężczyzna w wieku ok. 39 lat)
  • Maryja
  • Józef

CZĘŚĆ I

Narrator: Opowiem Wam o tym, jak pewną noc czarną rozjaśniło światło niezwykłej urody. Wówczas młodzi pastuszkowie odpoczywali po dość pracowitym dniu na jednej z górskich hal. Wyglądało na to, że nic nie mogło zakłócić ich spokojnego snu. A jednak!

Wchodzi anioł i przybliża się do odpoczywających pasterzy.

Szymon: Zaraz, zaraz... Co się dzieje? Bartku, Wojtku wstawajcie natychmiast, bo chyba się pali!
Bartek: Co? Co też mówisz, bracie? Och, rzeczywiście! Łuna bije tuż przed nami!
Wojtek: A-ale skąd takie wielkie światło? Dobrze, żeśmy się obudzili.
Anioł: Moi drodzy, nie bójcie się!
Szymon: Czekajcie! Czy mi się zdaje, czy z tej łuny kogoś słychać?
Anioł: Jestem Aniołem i przybywam do Was z Dobrą Nowiną! Radujcie się, bo dziś w Betlejem, w ubogiej stajence narodził się Jezus, Boży Syn. Witać się Wam Go godzi!
Wojtek: No coś niesłychanego! Toż to rzeczywiście Dobra Nowina! Chętnie pójdziemy!
Bartek: Panie aniele, ale gdzie jest to Betlejem? Jak tam dojdziemy?
Anioł: Drogę wskaże Wam najjaśniejsza z gwiazd. Podążajcie jej śladem.

Anioł schodzi ze sceny.

Szymon: Chwileczkę... Och, anioł zniknął...
Bartek: No to na co czekamy? W drogę, ale nie z pustymi rękami! weźmy to, co mamy najlepsze. (po chwili) Gotowi? Chodźmy...

Szymon z Bartkiem ruszają.

Wojtek: Już, już... Ech, gdzie ja go położyłem? Jest! (podnosi kożuch) Ciepły kożuszek! Myślicie, że... Hę, gdzie oni są? Wygląda na to, że już poszli... Hmmm, anioł mówił, żeby iść za gwiazdą. Jeśli za nią pójdę na pewno się nie zgubię!

Wojtek rusza, a w tle rozbrzmiewa kolęda "Świeć gwiazdeczko, mała świeć".


wtorek, 17 września 2019

O ciemności refleksja

Witam Serdecznie!

przez ciemność

dla niej 
powroty bywają utrapieniem 
szczególnie w nocy 
bo nagle w jej ciemności 
otoczenie zmienia kształty 

to wprost niezwykłe 
że krzak wystający zza ogrodzenia 
czy łąka pełna kwiatów 
za dnia ubogacone żywymi barwami 
w nocy przyprawiają o gęsią skórkę 
a ona z tego powodu 
przyśpiesza 

to samo dzieje się z sylwetką człowieka 
który akurat idzie tą samą ulicą 
i przez to w umyśle 
już gromadzą się setki czarnych 
- paranoicznych w swej naturze 
scenariuszy 

w związku z tym wszystkim 
ona wprowadziła w życie kilka nawyków 
zaczęła zaciskać pięści 
prostować się 
przybierać groźne pozy oraz miny 
byle tylko nie dać po sobie poznać 
że się boi 

i gdy tylko czujna dociera do domu 
i zamyka za sobą drzwi 
wtedy oddycha z ulgą 
i ściąga buty 
i kurtkę 

i maskę 


Wiersz, który zaprezentowałam powyżej nosi tytuł: przez ciemność. Znów nie mogłam się powstrzymać od wprowadzenia wątku maski - przyznaję, to było silniejsze ode mnie, ale także konieczne dla ujęcia sytuacji lirycznej. 

Przy okazji chciałabym zapowiedzieć powrót cyklu spotkań ze sztuką.
Pierwszym artystą będzie Józef Chełmoński, a na podstawie wybranego dzieła postaram się napisać haiku.
 Do zobaczenia wkrótce!

Miłego Dnia! 
Edycja postu: 2 XI 2024.

środa, 4 września 2019

Z dala od toksyn

Witam Serdecznie!


z dala od toksyn

z dala od toksyn 
powietrze pachnie jakoś inaczej 
tu - w lesie 
niewidzianym od tak dawna 

tu - późnym popołudniem 
zdobione słonecznymi promieniami  
zielone korony drzew  
pozwalają odpocząć oczom 
i złapać oddech 

bo tu - nie ma duchoty 
w trakcie odkrywania nowych terytoriów 
można znaleźć orzeźwienie 
odświeżyć organizm zmącony 
wszelkiego rodzaju toksynami 

to właśnie tu człowiek zazna odmiany 
w powietrzu pachnącym świeżością 
i napawającym spokojem 
tu 
z dala od toksyn 




     Powodem do powstania tego wiersza była wyprawa do lasu. Po powrocie zanotowałam jedynie cztery pierwsze wersy... Dopiero niedawno dopisałam resztę utworu.
     Załączam również zdjęcie lasu, który zainspirował mnie do napisania powyższego wiersza. Jest nim Puszcza Dulowska.


Puszcza Dulowska, zdjęcie wykonane końcem lipca 2019 roku.




Miłego Dnia! 🌿

piątek, 12 lipca 2019

O kręceniu na pełnym spontanie

Witam Serdecznie!

Poniższy utwór zupełnie spontanicznie wynurzył się z moich wczorajszych, pokrętnych myśli oraz zabawy słowami... O dziwo, powstały twór wydał mi się na swój sposób intrygujący, a zarazem smutny. 

Zachęcam do zapoznania się z nim.


krętactwa 

świat się dalej kręci 
i ludzie też kręcą 
lecz nie tylko - się - 
oni dodatkowo kręcą 
na różne sposoby 
gdzieś skręcają 
komuś coś ukręcają 
kręcą nosem 
bądź inną częścią ciała 
krętacze - 
tak by ich 
można nazwać 

i świat kręci się dalej 
a ludzie którzy nie kręcą 
- w smutku pogrążeni - 
kręcą się 
w toksycznym towarzystwie 
krętaczy 

i tak świat się kręci dalej 
i Ci smutni którzy nie kręcą 
gubią się 
- ich tylko szkoda 
w tym pokręconym 
świecie 


Miłego Dnia!



PS - Zachęcam do zapoznania się z nowym postem na artystycznym blogu.
Edycja postu: 2 XI 2024.

poniedziałek, 20 maja 2019

życie (nie?) jest usłane różami

Witam Serdecznie!

Dziś postanowiłam opublikować utwór zainspirowany powiedzeniem: "Życie nie jest usłane różami". Pierwszy raz o nim usłyszałam za sprawą melodramatu o tytule Usłane różami. Nigdy go nie obejrzałam, tylko po prostu przeczytałam krótką recenzję o wspomnianym filmie. Co do mojego wiersza to napisałam o inspiracji stojącej za jego powstaniem. Tak naprawdę jest to polemika z tym stwierdzeniem, które już od jakiegoś czasu nie dawało mi spokoju. 
Poza tym zapraszam na artystycznego bloga, na którym zamieściłam w końcu nowy post. I to właściwie tyle.


różana droga  

jakby się nad tym głębiej 
zastanowić to 
tak naprawdę 
życie jest usłane różami 

niedziela, 30 grudnia 2018

setny wpis tak bardzo melancholijny

Witam Serdecznie!

     Tak, to już setny wpis (aż chciałoby się zapytać: dopiero?! ale jak to tak, to już?! że jak? że co??). Sama się temu dziwię i szczerze - nie bardzo wiem, co mam napisać w związku z tym wydarzeniem (mini-jubileuszem?). Zwłaszcza, że jak przeglądałam swoje wpisy z tego roku (nie było ich wiele), to się zdziwiłam, że tak wiele melancholii się w nie wkradło (generalnie w moich utworach i tak roi się od melancholii, więc zupełnie nie wiem o co mi chodzi). Wesoło, nie ma co (już sama ta notka równoważy chyba nieco melancholijny charakter powyższego wiersza).
     Uznałam jednak, że swego rodzaju klamrą będzie utwór melancholii dotyczący, który nawiązuje trochę do angielskiego wyrażenia blue mood
Idealnie łączący się z tak ukochanym błękitem nieba.

nastrojenie błękitem 

tak błękitno 
nastroiłam się błękitem 
tak bardzo 
że aż rok cały 
pod znakiem melancholii upłynął 

na całe szczęście 
były krótkie przebłyski 
radości 

wiadomo że świat nie jest idealny 
brakuje gwarancji 
że wszystko będzie dobrze 
a mimo to stwierdzić mogę 
że wcale tak źle nie było 

okazało się 
że błękit którym się nastroiłam 
bardziej podobny jest do tego 
który wyłania się 
zza ciężkich i szarych 
obłoków 

zatem 
błękitnego nastrojenia 
akceptacja 

tak błękitnego
tak bardzo




Miłego Dnia i Szczęśliwego Nowego Roku 2019!

♪ Kortez - Od dawna już wiem
(niebywale polubiłam muzykę tego twórcy w tym roku)


Edycja postu: 17 IV 2024.

niedziela, 15 lipca 2018

letnia noc w haiku

Witam serdecznie!


   Oto jest jedno ze starych haiku. Nie pamiętam, kiedy konkretnie powstało. Wydaje mi się jednak dobrze pasować do atmosfery letniej nocy, szczególnie takiej z Perseidami. Postanowiłam też wprowadzić w niego jedną istotną zmianę, dzięki której brzmi znacznie lepiej (tak przynajmniej sądzę) i dość tajemniczo. Co do tej zmiany i tak miewałam różne pesymistyczne myśli, ale uznałam, że co za dużo to niezdrowo (no cóż, ostatnie utwory opublikowane na tym blogu nie należą do najweselszych). 
Zapraszam do zapoznania się z nim.


gwiazda minęła 
księżyc na niebie letnim 
- czas ruszyć dalej

   

    
Przy okazji polecam jedną z piosenek Kalafiny, pt. Moonfesta, jak również zachęcam do zaglądania na mój a-r-tystyczny blog.

Miłego dnia!
Edytowano: 17 IV 2024.