wtorek, 11 sierpnia 2026

coś śmiesznego

 Witam Serdecznie!


Jakiś czas temu ułożyłam taki oto krótki wiersz. Zapraszam Was do zapoznania się z nim.


coś śmiesznego


kiedy siedziałam na ławce parkowej wśród kwiatów

napawając się wielością ich zapachów 

coś mnie rozśmieszyło

to była zupełnie drobna rzecz

i wydarzyła się tak nagle

chyba nikt inny tego nie zauważył

nie zdradzę jednak nikomu co uśmiech na mojej twarzy wywołało

chcę ten moment zachować dla siebie

niczym pirat co ukrywa swój skarb przed światem na odległej wyspie

warto było wybrać się na spacer dla tej jednej zabawnej chwili



To wszystko.


Dajcie znać, co myślicie o powyższym utworze.


Miłego Dnia! 😄

wtorek, 21 lipca 2026

wiersz na temat pastelu "W parku" Berthe Morisot

 Witam Serdecznie!


Nadszedł czas na kolejne spotkanie ze sztuką - znajdziecie w nim wiersz, dla którego inspiracją był jeden z obrazów francuskiej malarki, Berthe Morisot (1841, Bourges - 1895, Paryż).

   Zainteresowanie sztuką w rodzinie Berthe Morisot było żywe, być może wiązało się to z pokrewieństwem jej matki z francuskim malarzem, Jeanem-Honoré Fragonardem (1732-1806), autorem Huśtawki (1767-68). Po przeprowadzce do Paryża rodzice załatwili Berthe i jej starszym siostrom prywatne lekcje malunku (Yves szybko porzuciła malowanie, natomiast Edma zaprzestała malować dopiero po swoim zamążpójściu w 1869 r.). Berthe poznawała arkana rysunku i malarstwa u takich artystów, jak Geoffroy-Alphonse Chocarne (1797-1842), Joseph Guichard (1806-1880) czy Jean-Baptiste Camille Corot (1796-1875). Pod wpływem ostatniego z wymienionych Berthe zaczęła malować na świeżym powietrzu. W roku 1864 zadebiutowała na paryskim Salonie z dwoma pejzażami.

   Jedną z ważniejszych osób w jej życiu okazał się być malarz, Édouard Manet (1832-1883), którego poznała w 1868 r. Między nimi nawiązał się artystyczny dialog, w którym nie brakowało wzajemnych inspiracji. Zafascynowany urodą Berthe Édouard uwiecznił ją na blisko tuzinie obrazów (za przykład niech posłuży płótno Balkon, 1868-69 - kobieta siedząca na krześle to Morisot). Pod wpływem Berthe Édouard miał zacząć malować na świeżym powietrzu (C. Moran, Minor Intimacies and the Art of Berthe Morisot: Impressionism, Female Friendship and Spectatorship, „Dix-Neuf. Journal of the Society of Dix-Neuviémistes”, 2021, p. 2). Według informacji zawartych w artykule 10 things to know about Berthe Morisot, "christies.com", Berthe miała też wpłynąć na rozjaśnienie palety barwnej Maneta oraz swobodniejsze posługiwanie się przez niego farbą. W 1874 r. Berthe poślubiła jego brata o imieniu Eugène.

poniedziałek, 1 czerwca 2026

Ballada o lisich ogniach

 Witam serdecznie!


Od czasu do czasu zdarza mi się przeglądać w Sieci różne treści dot. japońskiej kultury. I kiedyś zdarzyło mi się trafić na pojęcie związane z tamtejszym folklorem o nazwie kitsunebi (jap. 狐火 - lisi ogień). Tym słowem Japończycy mieli określać tajemnicze kule ognia unoszące się w powietrzu i wierzono, że za ich tworzeniem stoją magiczne lisy. To właśnie to zjawisko zainspirowało mnie do ułożenia poniższej ballady.


Lisie ognie


już miesiąc upłynął odkąd Sylwester zniknął w gęstwinie leśnej

od tamtego czasu nikt go nie widział i w związku z tym ludzie we wsi

wiele już rzekli na ten temat i byli przekonani że wiedzą niemalże wszystko

Łucja nie przyłączała się do tych gorączkowych rozmów

już wystarczająco dużo o tym myślała za każdym razem 

gdy robiła coś w domu

gdy szła do pracy

a już szczególnie wtedy gdy mijała ten las w którym on zniknął

im bardziej o tym wszystkim myślała tym bardziej czuła 

jak jej serce rozsypuje się w drobny mak


ostatnimi czasy z zasłyszanych rozmów zdarzało jej się wychwytywać dziwne rzeczy

raz w sklepie zdarzyło się jej podsłuchać rozmowę dwóch pań

jedna z nich wspomniała, że jej mężowi zdarzyło się widzieć wieczorem 

tajemnicze światła - w tym właśnie lesie - przypominające ogniste kule

ogniste kule w lesie - odrzekła jej rozmówczyni - droga pani przecież to sprawka 

jakichś dzieciaków które mogły rozpalić ognisko w lesie - dla zabawy

Łucja słuchała tego nie wiedząc co to wszystko ma znaczyć


słońce dawno schowało się za horyzontem gdy Łucja zmierzała szybko do domu

wolała wrócić zanim ściemni się całkowicie

droga którą zwykle wracała biegła obok tego lasu

a wraz z nadejściem wieczoru stawał się on coraz bardziej upiorny

- jawił się niczym wielki cień wiszący nad okolicą

starała się na niego nie patrzeć - nie tylko dlatego że budził w niej niewytłumaczalną grozę

lecz także z tego powodu iż przypominał jej się wówczas Sylwester

mimo to coś ją podkusiło i zerknęła -


mrugnęła

niedziela, 24 maja 2026

Dwa limeryki, co mają gadane, ale nie do końca

 Witam Serdecznie!


W niniejszym poście przybywam do Was z dwoma limerykami.


Wanda z Wandalina


Nie jest sekretem, że Wanda z Wandalina

mówi to, co jej na język przyniesie ślina.

Przez to w grupie nagle robi się niezręcznie,

zaczynają się rozmówcy wymawiać grzecznie,

i swój długi język Wanda potem przeklina.


Niezręcznie w Popowie


Nie sądził Ernest, że tego dnia w Popowie

może dostać od swojej dziewczyny po głowie.

"Tak się nie robi, tak się nie mówi, mój drogi,

czemu musiałeś zakłócić ten spokój błogi?

Nie na miejscu był twój suchar w tej rozmowie!"


To wszystko.


Dajcie znać, co myślicie o powyższych limerykach.


Miłego dnia! 👅

czwartek, 30 kwietnia 2026

pusta puszcza

 Witam Serdecznie!


Ten wiersz napisałam jakiś czas temu. Zachęcam do zapoznania się z nim.


pusta puszcza


coraz częściej widzi się je na ulicach

lisy dziki i sarny uciekają z puszczy 

zaglądają ludziom do ogródków


czemu właściwie zwierzęta miałyby uciekać z miejsca 

które powinno być dla nich bezpiecznym schronieniem


bo już nim nie jest

bo niektórzy ludzie przekroczyli jej próg z siekierami w dłoniach

nieznośnie przy tym hałasując


nic dziwnego że zwierzęta szukają nowego miejsca do życia

puszcza - niegdyś pełna drzew

teraz coraz bardziej przypomina pustynię


To wszystko.


Dajcie znać, co sądzicie o powyższym wierszu.


Miłego dnia! 🍂