czwartek, 1 października 2015

Haiku o poduszce

Witam Serdecznie!

Proszę, proszę, nic tylko haiku. Coś mi się zdaje, że jakiś limeryk pojawi się na tym blogu za jakieś sto lat... Tymczasem rozpoczął się nowy etap i coś będę musiała ograniczyć, a wiele jest takich rzeczy, z którymi tak powinnam postąpić.

Dobrze, przejdźmy do haiku, które napisałam w lecie tego roku, prawdopodobnie pod wpływem jednego z wielu upalnych wieczorów...



chłód poduszki
w upalną noc bezgwiezdną
przynosi ulgę






Studentom i studentkom życzę 
Powodzenia, Wytrwałości i Cierpliwości 
w nowym roku akademickim!


Post edytowano 10 II 2024.

środa, 23 września 2015

Haiku o deszczu po polsku i po angielsku


Postanowiłam zamieścić tu ułożone przez siebie haiku w wersji polskiej oraz angielskiej. 




w jesiennym deszczu
przemyślenia o krzywdach
toną



[ENGLISH VERSION]

they are sinking
in autumnal rain
- reflections over harms


Edycja postu: 10 II 2024

wtorek, 15 września 2015

Utrwalenie śladu

Nowy twór, który napisałam w przeszłości, choć nie tak odległej. Jak czytam, to bardziej mi się podoba, chociaż nie jest taki idealny... Pretekst do jego powstania stanowiło zjawisko znane jako "deszcz ze śniegiem" lub raczej jego, migotliwy pod wpływem Słońca, efekt pozostały na nagich gałęziach drzewa... U mnie nic ciekawego się nie dzieje, poza tym, że rok akademicki się zbliża.
Mam nadzieję, że będzie dobrze.

Utrwalenie śladu

Gdy słońce wyjrzało zza chmur,
ujrzałam szlachetne kamienie
blaskiem zdobiące nagie gałęzie.
Wcześniej deszcz ze śniegiem
dał się we znaki, lecz pozostawił
po sobie piękny ślad,
choć nietrwały.


Zniknie, lecz nie zupełnie.
Skryję to wspomnienie pięknego zjawiska
w jednej z szuflad mojej pamięci.
Jeśli kiedyś się powtórzy, wyciągnę je,
przytulę czule do serca
i być może podzielę się z innymi.


Zacnemu Zjawisku opisywanemu w utworze zdjęcia nie zrobiono.
No trudno... Przedstawiam coś letniego, bo jesień nadchodzi
i tradycyjnie mimozami się zaczyna...


Edytowano: 10 II 2024

sobota, 15 sierpnia 2015

Refleksja drobna o snach

Za bardzo się nie rozpisuję... Miłego dnia! A nocą - miłych snów.



Sny

Zamykam oczy,
wyruszam w nieznane.

Pewności nie mam,
czy w puszczy polować będę,
czy z tajemniczym młodzieńcem
tańczyć na balu wspaniałym.

Przygody różne zdarzyć się mogą,
a wśród nich i koszmary mącić mogą.
Kiedy trafię w wiry koszmaru,
postaram się otworzyć oczy jak najszybciej.

I wszystko wróci do normy.
Chyba.



Post edytowano 10 II 2024.

niedziela, 19 lipca 2015

Jedno miejsce, jedna piosenka

Tytułowy tytuł


Tytuł.
Tytuł.
Tytuł.
Tytułowy Tytuł.
Uroczystość nadeszła.
Utytułowanie Tytułowym Tytułem.

Cóż to za niezwykła ceremonia.
Udało się.
Przebiegła Pomyślnie.
I skończyła się w sposób
wielce wesoły uroczystość ta.

Utytułowanie Tytułowym Tytułem!
Ole!



Piosenka ta chodzi za mną, od czasu, gdy ją usłyszałam na wakacjach. Ktoś z gitarą siedział na placu pod muzeum i ją śpiewał. I teraz, kiedy wróciłam, ta piosenka wciąż nie daje mi spokoju... 
Co do wiersza, to tym razem zamieściłam stary utwór, który powstał w dość spontanicznych okolicznościach, a który publikowałam na starym blogu na Interii (nie ma go już).

Wykonałam to zdjęcie wieki temu, gdy po raz pierwszy znalazłam się w Londynie.
Nie ma ono nic wspólnego z wierszem, ale bardzo mi się ta fotografia podobała 
i chciałam ją zamieścić.

Post edytowano 10 II 2024.