niedziela, 19 lipca 2015

Jedno miejsce, jedna piosenka

Tytułowy tytuł


Tytuł.
Tytuł.
Tytuł.
Tytułowy Tytuł.
Uroczystość nadeszła.
Utytułowanie Tytułowym Tytułem.

Cóż to za niezwykła ceremonia.
Udało się.
Przebiegła Pomyślnie.
I skończyła się w sposób
wielce wesoły uroczystość ta.

Utytułowanie Tytułowym Tytułem!
Ole!



Piosenka ta chodzi za mną, od czasu, gdy ją usłyszałam na wakacjach. Ktoś z gitarą siedział na placu pod muzeum i ją śpiewał. I teraz, kiedy wróciłam, ta piosenka wciąż nie daje mi spokoju... 
Co do wiersza, to tym razem zamieściłam stary utwór, który powstał w dość spontanicznych okolicznościach, a który publikowałam na starym blogu na Interii (nie ma go już).

Wykonałam to zdjęcie wieki temu, gdy po raz pierwszy znalazłam się w Londynie.
Nie ma ono nic wspólnego z wierszem, ale bardzo mi się ta fotografia podobała 
i chciałam ją zamieścić.

Post edytowano 10 II 2024.

niedziela, 28 czerwca 2015

Posesyjne pytanie - Na pole? Na dwór? A może na dworzu?!

Radośnie mogę zaśpiewać: "Wakacje, wakacje przyszły...". Zdałam sesję i rada jestem, że nie będzie "kampanii wrześniowej". Tymczasem załączam utwór, który napisałam w jakichś okolicznościach, dawno już (nie, wiem, może z rok temu?). 
Miłych wakacji!


Dokąd?

Niektórzy wychodzą na pole,
niektórzy na dworze,
a zdarzają się i tacy,
co przebywają na dworzu.
A wszystkim chodzi o to, że gdzieś
na zewnątrz są, wyruszają zwiedzać 
nowe przestrzenie, a być może nawet
wracają do poznanych już zakątków.

Co okolica to inny obyczaj,
tak już było, jest i będzie.
Śmiejmy się z tego raczej,
bo z kłótni nic dobrego nie wyniknie...


Edycja postu: 10 II 2024

niedziela, 14 czerwca 2015

Tłum ametystowy

Kiedyś już pojawił się na poprzednim blogu ten utwór. Teraz powraca w trochę zmienionej formie. Koncepcja utworu wyrosła na kontraście dwóch barw: podstawowej żółtej oraz pochodnej fioletowej. Wydał mi się niezwykły.


Tłum ametystowy

Oczy w kolorze ametystu
spotkały się z mym wzrokiem.
Minęliśmy się...

Setka biżuterii ametystowej
przemaszerowała obok bez słowa.

Fiolet ametystowych butów
odcisnął ślad
w mojej pamięci.

Tłum bogaty w różne
odcienie fioletu
napierać zdaje się,
wpędzać w paniczną fobię,
aż chcesz uciec jak najdalej...

Tylko ja jestem żółta.
Omijają mnie szerokim łukiem,
bo jestem niczym żółta zaraza
w fioletowym społeczeństwie.





















10 II 2024 edytowano.

sobota, 6 czerwca 2015

Limeryki. Nareszcie!

Nareszcie limeryki.

Po niebywale długiej nieobecności, pojawiają się, jakby nigdy nic przy klimatycznej piosence Kalafiny, pt. Natsu no Ringo. 


Daria z Szydłowa

Pewna Daria z Szydłowa,
której grzywa była płowa
sławna była z rozsądku swego,
ale idąc do Kielc - miasta zacnego
pobłądziła aż do Darłowa.

Kawki z ławki

Szedł raz Łukasz do Krzykawki
i zmęczony szukał ławki.
Znalazłszy wreszcie,
cieszył się, że siądzie nareszcie,
a tu ławkę obsiadły kawki.

Maraton w Strzegomiu

Kiedyś w mieście Strzegom
przyglądano się biegom.
Biegacze, ile mogli, rwali,
z siebie wszystko dawali
by dać się krytycznym uwagom.


Post edytowano 10 II 2024

niedziela, 31 maja 2015

Sesja coraz bliżej... tak blisko, że szok!

Tego jeszcze nie było, żeby tytuł w tak epicki sposób łączył w sobie dwie dziwnej urody melodie ("Coraz bliżej święta" + "Tak blisko" R. Brzozowskiego)... słoneczko chyba przyświeciło za mocno... A w międzyczasie, ciut przed sesją przyszło sobie natchnienie... I do czegóż się przyczyniło? Otóż, do tego poniżej :) 
Raczcie się i miłej niedzieli życzę! :)

Modlitwa

odbija się głos samotny
od pustych ścian
- szuka drogi
do sacrum

modlitwa to

najlepsze z możliwych rozwiązań

i głos przestaje być samotny,

i ściany nie zioną pustką
- ogród rozkwita,
bo rozmowa pomogła

dziękuję, że widzę i wiem,

co czynić



Wrocław 2015


Edytowano: 10 II 2024