Witam Serdecznie!
Prace nad sonetem trwają, a w międzyczasie chciałabym, abyście zapoznali się ze scenariuszem, który napisałam już jakiś czas temu. Początki były trudne, ale jestem zadowolona z ostatecznego efektu. Lubię tworzyć taką formę literacką. Z pewnym zdumieniem stwierdzam, że zawsze było w niej coś, co mnie pociągało.
Zapraszam do zapoznania się z poniższym scenariuszem.
Droga do Betlejem
Obsada:
- Narrator
- Anioł
- Wojtek (najmłodszy z rodzeństwa pasterzy)
- Szymon (średni z rodzeństwa pasterzy)
- Bartek (najstarszy z rodzeństwa pasterzy)
- Antek (chłopak w wieku 19 lat)
- Hanna (kobieta w wieku ok. 29 lat)
- Tomasz (mężczyzna w wieku ok. 39 lat)
- Maryja
- Józef
CZĘŚĆ I
Narrator: Opowiem Wam o tym, jak pewną noc czarną rozjaśniło światło niezwykłej urody. Wówczas młodzi pastuszkowie odpoczywali po dość pracowitym dniu na jednej z górskich hal. Wyglądało na to, że nic nie mogło zakłócić ich spokojnego snu. A jednak!
Wchodzi anioł i przybliża się do odpoczywających pasterzy.
Wchodzi anioł i przybliża się do odpoczywających pasterzy.
Szymon: Zaraz, zaraz... Co się dzieje? Bartku, Wojtku wstawajcie natychmiast, bo chyba się pali!
Bartek: Co? Co też mówisz, bracie? Och, rzeczywiście! Łuna bije tuż przed nami!
Wojtek: A-ale skąd takie wielkie światło? Dobrze, żeśmy się obudzili.
Anioł: Moi drodzy, nie bójcie się!
Szymon: Czekajcie! Czy mi się zdaje, czy z tej łuny kogoś słychać?
Anioł: Jestem Aniołem i przybywam do Was z Dobrą Nowiną! Radujcie się, bo dziś w Betlejem, w ubogiej stajence narodził się Jezus, Boży Syn. Witać się Wam Go godzi!
Wojtek: No coś niesłychanego! Toż to rzeczywiście Dobra Nowina! Chętnie pójdziemy!
Bartek: Panie aniele, ale gdzie jest to Betlejem? Jak tam dojdziemy?
Anioł: Drogę wskaże Wam najjaśniejsza z gwiazd. Podążajcie jej śladem.
Anioł schodzi ze sceny.
Szymon: Chwileczkę... Och, anioł zniknął...
Bartek: No to na co czekamy? W drogę, ale nie z pustymi rękami! weźmy to, co mamy najlepsze. (po chwili) Gotowi? Chodźmy...
Szymon z Bartkiem ruszają.
Wojtek: Już, już... Ech, gdzie ja go położyłem? Jest! (podnosi kożuch) Ciepły kożuszek! Myślicie, że... Hę, gdzie oni są? Wygląda na to, że już poszli... Hmmm, anioł mówił, żeby iść za gwiazdą. Jeśli za nią pójdę na pewno się nie zgubię!
Wojtek rusza, a w tle rozbrzmiewa kolęda "Świeć gwiazdeczko, mała świeć".