wtorek, 21 lipca 2026

wiersz na temat pastelu "W parku" Berthe Morisot

 Witam Serdecznie!


Nadszedł czas na kolejne spotkanie ze sztuką - znajdziecie w nim wiersz, dla którego inspiracją był jeden z obrazów francuskiej malarki, Berthe Morisot (1841, Bourges - 1895, Paryż).

   Zainteresowanie sztuką w rodzinie Berthe Morisot było żywe, być może wiązało się to z pokrewieństwem jej matki z francuskim malarzem, Jeanem-Honoré Fragonardem (1732-1806), autorem Huśtawki (1767-68). Po przeprowadzce do Paryża rodzice załatwili Berthe i jej starszym siostrom prywatne lekcje malunku (Yves szybko porzuciła malowanie, natomiast Edma zaprzestała malować dopiero po swoim zamążpójściu w 1869 r.). Berthe poznawała arkana rysunku i malarstwa u takich artystów, jak Geoffroy-Alphonse Chocarne (1797-1842), Joseph Guichard (1806-1880) czy Jean-Baptiste Camille Corot (1796-1875). Pod wpływem ostatniego z wymienionych Berthe zaczęła malować na świeżym powietrzu. W roku 1864 zadebiutowała na paryskim Salonie z dwoma pejzażami.

   Jedną z ważniejszych osób w jej życiu okazał się być malarz, Édouard Manet (1832-1883), którego poznała w 1868 r. Między nimi nawiązał się artystyczny dialog, w którym nie brakowało wzajemnych inspiracji. Zafascynowany urodą Berthe Édouard uwiecznił ją na blisko tuzinie obrazów (za przykład niech posłuży płótno Balkon, 1868-69 - kobieta siedząca na krześle to Morisot). Pod wpływem Berthe Édouard miał zacząć malować na świeżym powietrzu (C. Moran, Minor Intimacies and the Art of Berthe Morisot: Impressionism, Female Friendship and Spectatorship, „Dix-Neuf. Journal of the Society of Dix-Neuviémistes”, 2021, p. 2). Według informacji zawartych w artykule 10 things to know about Berthe Morisot, "christies.com", Berthe miała też wpłynąć na rozjaśnienie palety barwnej Maneta oraz swobodniejsze posługiwanie się przez niego farbą. W 1874 r. Berthe poślubiła jego brata o imieniu Eugène.

poniedziałek, 1 czerwca 2026

Ballada o lisich ogniach

 Witam serdecznie!


Od czasu do czasu zdarza mi się przeglądać w Sieci różne treści dot. japońskiej kultury. I kiedyś zdarzyło mi się trafić na pojęcie związane z tamtejszym folklorem o nazwie kitsunebi (jap. 狐火 - lisi ogień). Tym słowem Japończycy mieli określać tajemnicze kule ognia unoszące się w powietrzu i wierzono, że za ich tworzeniem stoją magiczne lisy. To właśnie to zjawisko zainspirowało mnie do ułożenia poniższej ballady.


Lisie ognie


już miesiąc upłynął odkąd Sylwester zniknął w gęstwinie leśnej

od tamtego czasu nikt go nie widział i w związku z tym ludzie we wsi

wiele już rzekli na ten temat i byli przekonani że wiedzą niemalże wszystko

Łucja nie przyłączała się do tych gorączkowych rozmów

już wystarczająco dużo o tym myślała za każdym razem 

gdy robiła coś w domu

gdy szła do pracy

a już szczególnie wtedy gdy mijała ten las w którym on zniknął

im bardziej o tym wszystkim myślała tym bardziej czuła 

jak jej serce rozsypuje się w drobny mak


ostatnimi czasy z zasłyszanych rozmów zdarzało jej się wychwytywać dziwne rzeczy

raz w sklepie zdarzyło się jej podsłuchać rozmowę dwóch pań

jedna z nich wspomniała, że jej mężowi zdarzyło się widzieć wieczorem 

tajemnicze światła - w tym właśnie lesie - przypominające ogniste kule

ogniste kule w lesie - odrzekła jej rozmówczyni - droga pani przecież to sprawka 

jakichś dzieciaków które mogły rozpalić ognisko w lesie - dla zabawy

Łucja słuchała tego nie wiedząc co to wszystko ma znaczyć


słońce dawno schowało się za horyzontem gdy Łucja zmierzała szybko do domu

wolała wrócić zanim ściemni się całkowicie

droga którą zwykle wracała biegła obok tego lasu

a wraz z nadejściem wieczoru stawał się on coraz bardziej upiorny

- jawił się niczym wielki cień wiszący nad okolicą

starała się na niego nie patrzeć - nie tylko dlatego że budził w niej niewytłumaczalną grozę

lecz także z tego powodu iż przypominał jej się wówczas Sylwester

mimo to coś ją podkusiło i zerknęła -


mrugnęła

niedziela, 24 maja 2026

Dwa limeryki, co mają gadane, ale nie do końca

 Witam Serdecznie!


W niniejszym poście przybywam do Was z dwoma limerykami.


Wanda z Wandalina


Nie jest sekretem, że Wanda z Wandalina

mówi to, co jej na język przyniesie ślina.

Przez to w grupie nagle robi się niezręcznie,

zaczynają się rozmówcy wymawiać grzecznie,

i swój długi język Wanda potem przeklina.


Niezręcznie w Popowie


Nie sądził Ernest, że tego dnia w Popowie

może dostać od swojej dziewczyny po głowie.

"Tak się nie robi, tak się nie mówi, mój drogi,

czemu musiałeś zakłócić ten spokój błogi?

Nie na miejscu był twój suchar w tej rozmowie!"


To wszystko.


Dajcie znać, co myślicie o powyższych limerykach.


Miłego dnia! 👅

czwartek, 30 kwietnia 2026

pusta puszcza

 Witam Serdecznie!


Ten wiersz napisałam jakiś czas temu. Zachęcam do zapoznania się z nim.


pusta puszcza


coraz częściej widzi się je na ulicach

lisy dziki i sarny uciekają z puszczy 

zaglądają ludziom do ogródków


czemu właściwie zwierzęta miałyby uciekać z miejsca 

które powinno być dla nich bezpiecznym schronieniem


bo już nim nie jest

bo niektórzy ludzie przekroczyli jej próg z siekierami w dłoniach

nieznośnie przy tym hałasując


nic dziwnego że zwierzęta szukają nowego miejsca do życia

puszcza - niegdyś pełna drzew

teraz coraz bardziej przypomina pustynię


To wszystko.


Dajcie znać, co sądzicie o powyższym wierszu.


Miłego dnia! 🍂

wtorek, 31 marca 2026

Drzewo Wiśni Rozłupujące Skałę

 Witam Serdecznie!


   Do ułożenia poniższego wiersza zainspirowało mnie niezwykłe drzewo kwitnącej wiśni, zwane ishiwari-zakura. Można to przetłumaczyć jako "Drzewo wiśni rozłupujące skałę". Drzewo znajduje się w mieście Morioka i liczy sobie blisko 400 lat. Ta kwitnąca wiśnia zapuściła korzenie w szczelinie głazu i rozrosła się tak, że rozdzieliła kamień na pół.

Informacje nt. ishiwari-zakura wzięłam ze strony "voyapon.com".

Zachęcam do zapoznania się z utworem.


ishiwari-zakura


wydawałoby się że skała jest tak silna że nic jej nie pokona

kto by pomyślał że dokona tego drzewo


wiśnia o delikatnych kwiatach przypudrowanych różem

zapuściła korzenie w małej szczelinie tej skały

wraz z upływem czasu rozrosła się w ciszy z cierpliwą determinacją 

i zdołała rozdzielić szary głaz na dwoje


kiedy myśli me uciekają śladem jej płatków wirujących na wietrze

zastanawiam się co to właściwie znaczy być silną 

wytrwale dążyć do celu co zdaje się być nieosiągalny

bez względu na to ile miałoby to zająć czasu


korzenie wiśni wciąż trwają między tym co kiedyś było jednością

inspirując do wytrwałego działania



To wszystko.


Dajcie znać, co myślicie o powyższym wierszu.


Miłego Dnia! 🌸

wtorek, 10 marca 2026

rozdrapana rana

 Witam Serdecznie!


Niedawno ułożyłam taki wiersz. Zapraszam do zapoznania się z nim.


rozdrapana rana


cieszyłam się urodą tego słonecznego dnia

pachnącego wczesną wiosną gdy zjawiłeś się niespodzianie

czemu 

czemu teraz po tych wszystkich latach zjawiłeś się

gdy już zdążyłam się pogodzić się z tym że nie wrócisz

nigdy

teraz ten na nowo ustalony porządek ulegnie zaburzeniu

jedynym co mi zostało po Tobie to zdjęcia

nie pamiętam już Twojej mowy ciala

nie pamiętam nawet brzmienia Twego głosu

czemu wracasz rozbudzając jednocześnie nadzieję która może okazać się fałszywa

już nawet nie mam pewności czy to rzeczywiście Ty

zagojona rana, która została rozdrapana

i teraz będzie krwawiła

czas jakiś


To wszystko.


Dajcie znać, co myślicie o powyższym utworze.


Miłego dnia!

sobota, 31 stycznia 2026

Podsumowanie 2025

 Witam Serdecznie!


   Stało się już tradycją to, że pierwszym postem na blogu po nadejściu nowego roku jest podsumowanie. Postaram się w miarę zwięźle przyjrzeć utworom, które zamieściłam na łamach "limeryków" w 2025 r. Poruszę także wątek zmiany, którą chcę wprowadzić na blogu.


Zapraszam do podsumowania!


Podsumowanie 2025, grafika.
Powyższa grafika ukazuje tytuły utworów opublikowanych w 2025 r. na blogu.
Te zapisane na zielono to utwory z serii spotkanie ze sztuką.

środa, 31 grudnia 2025

Kauffmann i wybór przyszłej drogi w sonecie

 Witam Serdecznie!


Oto ostatnie w tym roku spotkanie ze sztuką, a w nim znajdzie się sonet, który napisałam rozmyślając nad jednym z obrazów szwajcarskiej malarki Angeliki Kauffmann (1741, Chur - 1807, Rzym).

   Maria Anna Angelika Kauffmann już od najmłodszych lat przejawiała talent do rysowania, śpiewania i nauki języków (umiała mówić po francusku, niemiecku, angielsku i włosku). Jako że nie mogła uczęszczać oficjalnie do akademii sztuki, jej nauczycielem został ojciec Joseph Johann Kauffmann (1707-1782), austriacki malarz. Po śmierci matki podróżowała wraz z nim po Europie, przyglądając się jego pracy twórczej, ucząc się, a także pomagając mu przy jego pracy. Gdy przebywali we Włoszech Angelika mogła też doskonalić swoje umiejętności poprzez studiowanie klasycznych rzeźb oraz dzieł dawnych mistrzów malarstwa. 

   Kauffmann zaczęła malować pierwsze autoportrety i portrety w wieku 12 lat (C. Miller, Masterpiece Story:..., "dailyartmagazine.com"). Tworzenie portretów znanych ludzi takich, jak niemiecki historyk sztuki Johann J. Winckelmann (1764) czy brytyjski aktor David Garrick (1764) pomagało jej nie tylko w zdobywaniu renomy i pieniędzy, ale też w nawiązywaniu cennych kontaktów z wpływowymi ludźmi. Doceniany portret wspomnianego aktora i popularność, jaką zyskała wśród brytyjskich patronów odwiedzających Włochy, doprowadziła do tego, że Kauffmann przeprowadziła się do Londynu w 1766 roku (Start here: Angelica Kauffmann, "royalacademy.org.uk"). Tam otrzymywała zlecenia od pań z rodziny królewskiej i innych zamożnych ludzi. Zaprzyjaźniła się z angielskim malarzem, Joshuą Reynoldsem (1723-1792). 

   W roku 1768 założono Royal Academy of Arts (Królewska Akademia Sztuk Pięknych) w Londynie i w gronie ponad trzydziestu członków założycieli znalazły się dwie panie: Mary Moser (1744-1819) oraz bohaterka niniejszego posta. Co ciekawe nawet pomimo tak prestiżowego wyróżnienia panie wciąż nie mogły brać udziału w posiedzeniach członków i nie dopuszczano ich do malowania z udziałem żywych modeli. Kauffmann wystawiała swe prace na rocznych wystawach Akademii. W 1778 r. Akademia zleciła artystce wykonanie 4 przedstawień Elementów Sztuki (Projekt, Kolor, Wynalezienie, Kompozycja). Te prace miały zdobić sklepienia w nowych pokojach Akademii w Somerset House. Szwajcarka przebywała w Londynie do roku 1781 i po tym okresie zamieszkała w Rzymie.

Jej twórczość to nie tyko malarstwo portretowe. To również obrazy podejmujące tematy historyczne. W swoich dziełach skupiała się często na postaciach kobiecych znanych z historii, literatury, mitów (Penelopa przy swoim krośnie, 1764; Ariadna porzucona przez Tezeusza, przed 1782) czy Biblii (Chrystus i Samarytanka przy studni, 1796) z właściwą sobie wrażliwością oddając ich rozterki i uczucia.


Wybrane dzieło, które zainspirowało mnie do ułożenia poniższego sonetu:

Angelika Kauffmann, Autoportret artystki wahającej się między sztukami Muzyki i Malarstwa, 1794, olej na płótnie, 147,3 x 215,9 cm, National Trust, Nostell Priory (West Yorkshire).

wtorek, 23 grudnia 2025

neonowy spektakl świetlistych węży

 Witam Serdecznie!


Kiedy niedawno eksperymentowałam z tworzeniem grafiki przedstawiającej zorzę polarną, naszła mnie ochota na ułożenie wiersza z motywem zorzy. Poniżej możecie zapoznać się z efektami.


neonowy spektakl świetlistych węży


zupełnie nieoczekiwanie wędrowiec stał się świadkiem niezwykłego spektaklu

podróżował przez las ciemną nocą

z trudem poruszając się po dukcie gęsto zasypanym śniegiem

udało mu się wreszcie dotrzeć do polany i tam zatrzymał się by odetchnąć 

uważnie rozglądał się po cichej okolicy spowitej mrokiem

analizując na chłodno piętrzące się przed nim wyzwania

niedziela, 7 grudnia 2025

Upiorny skrzypek z obrazu Edwarda Okunia w limeryku

 Witam Serdecznie!


Zapraszam do zapoznania się z kolejnym postem z serii spotkanie ze sztuką, w którym znajdziecie limeryk, dla którego inspirację stanowił jeden z obrazów polskiego malarza i ilustratora, Edwarda Okunia (1872, Warszawa - 1945, Skierniewice).


   Swoją edukację artystyczną Edward Okuń zaczął w klasie rysunkowej Wojciecha Gersona w 1890 r. Już rok później przeniósł się do Krakowa, by tam kontynuować naukę w Szkole Sztuk Pięknych. Tam wśród jego nauczycieli byli m.in. Jan Matejko czy Izydor Jabłoński (1835-1905). Z drugim z wymienionych miał wejść w konflikt, przez który Okuń zdecydował się wyjechać do Monachium (M. Milanowska, Czułe strony sztuki. Edward Okuń, "niezlasztuka.net"). Tam w lipcu 1893 r. odbyła się wystawa Monachijskiej Secesji, na której młody Edward mógł zobaczyć dzieła takich twórców, jak: Max Slevogt (1868-1932), Franz von Stuck (1863-1928) czy Arnold Böcklin (W. Delikta, Malarz Edward Okuń tworzył na styku symbolizmu i secesji..., "vogue.pl"). Po nauce w prywatnych szkołach Stanisława Grocholskiego (1860-1932) czy słoweńskiego malarza Antona Ažbego (1862-1905), Okuń uznał, że pora wyprowadzić się z Monachium. Na przełomie 1894 i 1895 r. rozpoczął studia w paryskiej prywatnej szkole artystycznej Académie Julian, gdzie uczył się w pracowni Jeana-Paula Laurensa (1838-1921). 

   Po krótkim pobycie w Polsce (w trakcie którego Edward poślubił Zofię Wandę Tolkemit), malarz wrócił do Monachium, przebywał na Węgrzech, by w 1898 r., wraz z małżonką udać się do Włoch. Zaczęło się od pobytu na wyspie Capri, a potem ruszyli do Rzymu i zamieszkali tam na blisko dwadzieścia lat. W 1899 r. otwarto pierwszą indywidualną wystawę Edwarda Okunia w warszawskim Salonie Krywulta. W latach 1901-1907 Okuń tworzył winiety, inicjały, projekty okładek czy ilustracje do utworów poetyckich Jana Kasprowicza czy Leopolda Staffa publikowanych na łamach "Chimery". Było to czasopismo prowadzone przez Zenona "Miriama" Przesmyckiego, które starało się realizować zasadę korespondencji sztuk.

sobota, 29 listopada 2025

nikt nie jest normalny

 Witam Serdecznie!


Jakiś czas temu napisałam poniższy wiersz na podstawie swoich luźnych przemyśleń o tym, co normalne i o tym, co dziwne. Mam wrażenie, że wyszedł mi z tego całkiem dziwny utwór.

Zapraszam do zapoznania się z nim.


nikt nie jest normalny


nikt nie jest normalny

a mimo to wszyscy dążą do tego by ich postrzegano

jako tych normalnych w świecie określonych norm których lepiej nie przekraczać

bo jak wystawisz stopę poza nie

staniesz się dziwny

w oczach tych usilnie dążących do normalności

staniesz się dziwny

bo nie zachowujesz się tak jak oni

nie reagujesz tak jak oni

nie ubierasz się tak jak oni

nie nie nie

nie podobasz im się

co jest dziwne

bo gdyby tak zapytali samych siebie

co to znaczy być normalnym

to gdzieś w głębi duszy przyznaliby z zawstydzeniem

że wcale nie są tacy normalni jak sądzili

że bliżej im do wyśmiewanych dziwności

pojęliby że nie ma jednej definicji normalności - ilu ludzi tyle norm

lecz prościej jest założyć maskę

żeby tylko ktoś nie zauważył dziwnych zachowań 

dziwnych reakcji

dziwnego stylu ubierania się

tak tak tak

żeby tylko nie wyśmiewali się z twojej dziwności

Ci którzy ustalają normy dla zachowania pozorów

że są normalni


To wszystko.


Dajcie znać w komentarzu, co myślicie nt. powyższego wiersza.


Miłego dnia! 

piątek, 31 października 2025

To nie jest wiersz o jednym z obrazów Magritte'a.

 Witam Serdecznie!


W niniejszym poście z serii spotkanie ze sztuką przyjdzie Wam zetknąć się z wierszem ułożonym na podstawie obrazu belgijskiego malarza, René Magritte'a (1898, Lessines - 1967, Schaerbeek).

     Najwcześniejsze olejne prace Magritte'a powstały około roku 1915 i wyraźna w nich była inspiracja Impresjonizmem. W latach 1916-1918 studiował na brukselskiej Królewskiej Akademii Sztuk Pięknych pod kierunkiem malarza Constanta Montalda (1862-1944). Wkrótce potem w twórczości Belga zaczęły zaznaczać się wpływy takich prądów artystycznych, jak Kubizm czy Futuryzm. W 1922 r. Magritte poślubił Georgette Berger, z którą znał się już od dziewięciu lat. W tym samym roku jego wieloletni przyjaciel miał mu pokazać reprodukcję obrazu Giorgia de Chirico, pt. Pieśń miłosna. Obraz ten miał tak bardzo poruszyć Belga, że jego późniejsze prace miały być naznaczone wpływem twórczości włoskiego malarza (R. Rothman, A Mysterious Modernism: René Magritte and Abstraction, „Konsthistorisk tidskrift / Journal of Art History”, vol. 76, no. 4, 2007, pp. 224-239). Również w tym okresie podjął pracę w przemyśle reklamowym, gdzie zajmował się projektowaniem plakatów.

     W 1926 r. twórczość Magritte'a zaczęła zmierzać coraz bardziej w figuratywnym kierunku. Z tego czasu pochodzi Groźny zabójca (ang. The Menaced Assassin), obraz ukończony rok później, który został włączony w pierwszą solową wystawę Magritte'a w Galerie Le Centaure w Brukseli. Pierwszym wyraźnie surrealistycznym dziełem Magritte'a był kolaż, pt. Zagubiony dżokej (1926). We wrześniu 1927 r. przeprowadził się do Paryża, gdzie dołączył do francuskiego kręgu Surrealistów (zaprzyjaźnił się m.in. z Salvadorem Dalím). W ciągu trzech lat spędzonych we francuskiej stolicy Magritte stworzył wiele prac takich, jak: Kochankowie II (1928) czy Zdradliwość obrazów (1929). Drugi z wymienionych obrazów ukazuje, jak Belg potrafił łączyć słowo z obrazem na płótnie i eksperymentować nim w taki sposób, żeby widz sam zaczął kwestionować to, na co patrzy. Fajka może i jest namalowana na płótnie, ale nie jest fajką, nie da się jej wziąć do ręki. Jest jedynie wizualną reprezentacją istniejącej rzeczy.

czwartek, 30 października 2025

Limeryk o wampirzym wypaleniu

 Witam Serdecznie!


W niniejszym poście znajdziecie limeryk o wampirze, który mierzy się z problemem wypalenia.  

Zapraszam do zapoznania się z nim.


Wampirze wypalenie


Każdej nocy wampir Roman był niepocieszony,

a po wiekach roboty czuł się już wypalony.

Gdy chciał ludzi ukąsić, to w ich dłoniach ginął,

no cóż, na los komara nikt by palcem nie kiwnął

- ta przemiana to policzek przez los wymierzony.


 


To wszystko.

Dajcie znać w komentarzu pod postem, co myślicie o powyższym limeryku.


Miłego dnia! 🎃

PS - Zapraszam Was również do zapoznania się z treściami dostępnymi na moim drugim blogu.

wtorek, 9 września 2025

pożegnalna pieśń

 Witam Serdecznie!


Tym, co mnie zainspirowało do ułożenia poniższego wiersza był widok jaskółek gromadzących się na liniach wysokiego napięcia przed odlotem do ciepłych krajów.

Zapraszam do zapoznania się z nim.


pożegnalna pieśń 


u kresu sierpnia spokój pochmurnego popołudnia przerwało brzdękanie 

zlatujące się ze wszystkich stron skrzydlate nuty gęsto zapełniły 

struny napięte wysoko w powietrzu 

każda z nut chciała dodać coś od siebie w tworzeniu nastrojowej melodii

raptownie wzbijały się w niebo wielokrotnie zmieniając kompozycję

zdobiąc ją tu i ówdzie trelami podekscytowanymi

byle tylko zdążyć byle jeszcze przed odlotem

udało im się ułożyć jedyną w swoim rodzaju

pieśń na pożegnanie lata



To wszystko.


Dajcie znać w komentarzu, co myślicie o pożegnalnej pieśni?


Miłego Dnia! 🐦

niedziela, 31 sierpnia 2025

haiku, w którym zanika tęcza

 Witam Serdecznie!


Niedawno, przy okazji tworzenia grafiki rainbowbird, przyszedł mi do głowy pomysł na ułożenie haiku dotyczącego tęczy. Nie ukrywam, że tęcza jest jednym z tych zjawisk atmosferycznych, których oglądanie zawsze sprawiało mi przyjemność i zawsze wzbudzało moją ciekawość. W poniższym haiku skupiłam się bardziej na tej fazie, w której barwny łuk powoli znika z nieba.


zanika tęcza 

romans słońca i deszczu

niepewność zżera


To wszystko.


Dajcie znać, co sądzicie na temat powyższego haiku i czy lubicie wypatrywać tęczy na niebie.


Miłego Dnia! 🌈

niedziela, 24 sierpnia 2025

wśród wierzbowych włosów

 Witam Serdecznie!


      Jakiś czas temu spacerowałam sobie po jednym z krakowskich parków (chodzi mi o park przy Placu Inwalidów). Tam zafascynował mnie uroczy staw, pośrodku którego była wyspa z wielką wierzbą. Ten widok zapadł mi w pamięć do tego stopnia, że napisałam o nim wiersz. 

Zachęcam do zapoznania się z nim.


wśród wierzbowych włosów


w bezlitosnym skwarze letnie popołudnie toczy się spokojnym rytmem

a myśli odpływają chyłkiem na liliowej łódeczce w stronę samotnej wyspy 

przyuważyłam ją w czasie spaceru po miejskim parku

sobota, 9 sierpnia 2025

Limeryk o problemie Adeli

 Witam Serdecznie!


W dzisiejszym poście przychodzę do Was z limerykiem. Zapraszam do zapoznania się z nim!


Problem Adeli


Adela, mieszkająca w Uciekajce,

bała się przyznać swojej córeczce, Majce,

do tego, co wczoraj niechcący zrobiła.

Gdy Adela książki córki układała, 

zdarła stronę w jej ulubionej bajce.


Źródło ilustracji: pixabay.


To wszystko.


Miłego Dnia! 📚


wtorek, 29 lipca 2025

ten jeden ciąg cyfr

Witam Serdecznie!


Niniejszy post zawiera wiersz, którego szkic zrobiłam w 2021 r. Niedawno go znalazłam, nieco odświeżyłam i zdecydowałam się go tu zamieścić.

Zapraszam do zapoznania się z nim.


ten jeden ciąg cyfr


choć i tak wiem że nikt nie odpowie 

wciąż trzymam ten numer w kontaktach 

nie umiem wyjaśnić dlaczego 

być może ma stanowić pamiątkę

nie tylko odbytych konwersacji 

lecz także tych wszystkich rozmów

które jeszcze mogliśmy przeprowadzić

w głębi duszy wiem że za żadne skarby 

nie usunę tego ciągu cyfr

ani z listy kontaktów

ani z pamięci


To wszystko.

Dajcie znać, co sądzicie nt. powyższego utworu.


Miłego Dnia! 📱

niedziela, 29 czerwca 2025

w haiku "La Ghirlandata" Rossettiego

 Witam Serdecznie!


Oto kolejny post z serii spotkanie ze sztuką, a w nim pokażę haiku, które ułożyłam na podstawie jednego z obrazów angielskiego malarza i poety o imieniu Dante Gabriel Rossetti (1828, Londyn - 1882, Birchington-on-Sea).


     Gabriel Charles Dante Rossetti wychowywał w rodzinie, w której nie brakowało okazji do intelektualnych rozważań i żywego zainteresowania sztuką. Szczególny wpływ miał na to jego pochodzący z Włoch ojciec, który zajmował się poezją, wykładał język włoski na londyńskim King's College i specjalizował się w twórczości Dantego Alighieriego. Młodego Gabriela już w dzieciństwie ciągnęło do rysowania oraz pisania wierszy. W 1841 r. zaczął naukę w londyńskiej Sass's Drawing Academy, zapewniającej szkolenie osobom, które planowały wstąpić do The Royal Academy. Wkrótce potem Rossetti został przyjęty do Królewskiej Akademii. W 1848 r. na krótko był uczniem brytyjskiego malarza, Forda Madoxa Browna (1821-1893).

     We wrześniu 1848 r. Rossetti wraz z innymi studentami Akademii, Johnem Everettem Millaisem (1829-1896) i Williamem Holmanem Huntem (1827-1910), założyli Bractwo Prerafaelitów (ang. The Pre-Raphaelite Brotherhood). Za powstaniem wspomnianego Bractwa stało zniechęcenie, które młodzi studenci odczuwali wobec nienaturalności sztuki akademickiej promowanej przez Królewską Akademię. Jako że Akademia stawiała na piedestale malarstwo Rafaela Santiego (1483-1520), Rossetti i przyjaciele postanowili zwrócić się w kierunku twórczości artystów średniowiecznych i wczesnorenesansowych. To właśnie w ich dziełach doszukiwali się prostoty, szczerości, szczegółowości i duchowej czystości. Wśród popularnych tematów w ich twórczości można wymienić: legendy arturiańskie, mitologię grecką, tematy biblijne, poezja, etc. Rossetti miał nawet malować obrazy do własnych utworów poetyckich, np. Błogosławiona Dziewica (ang. the Blessed Damozel), Beata Beatrix. Członkowie Bractwa wystawili swoje pierwsze dzieła w roku 1849 i wtedy Rossetti zaprezentował swój pierwszy obraz olejny, pt. Dziewczęce lata Marii Panny na the Free Exhibition.

     W twórczości Rossettiego wyraźnie widoczne było dążenie do stworzenia idealnego wizerunku kobiety prerafaelickiej. Zdaniem Konopackiego ten impuls do wytworzenia tego ideału kobiety wziął się u Rossettiego z jego fascynacji wczesną poezją włoską - jej sycylijską szkołą, twórczością Alighieriego (A. Konopacki, Ikonografia malarstwa Prerafaelitów..., [w:] Tematy, tradycje i teorie w sztuce doby romantyzmu, pod red. J. Białostockiego, Warszawa 1981). Na przestrzeni lat miał do czynienia z wieloma kobietami takimi, jak: Elizabeth Siddal, Fanny Cornforth, Jane Burden (Morris) czy Alexa Wilding. Ich uroda odbiegała od obowiązujących w tym czasie kanonów piękna, ale jego tylko napędzała do szukania tego ideału. Niejednokrotnie zdarzało mu się łączyć cechy urody jednej modelki z cechami drugiej w jednym dziele, przez co czasem trudno było rozpoznać poszczególne panie pozujące do dzieł Rossettiego (przykładowo A. Wilding często mylono z E. Siddal).

sobota, 26 kwietnia 2025

w czułozielonych objęciach

 Witam Serdecznie!


Kiedyś zaciekawił mnie widok domu, którego ściany były gęsto pokryte roślinami i z tego zaciekawienia zrodziła się chęć ułożenia wiersza na ten temat. Tworzenie tego utworu trochę czasu mi zajęło i było do niego kilka podejść. Poniżej przedstawiłam efekty mojej pracy i zachęcam do zapoznania się z nimi.


w czułozielonych objęciach


w pobliżu parku stoi stary ceglany dom 

kiedy ostatnio mieszkali w nim ludzie i co się z nimi stało

- nikt już tego nie pamięta

pustkę po ludziach wypełnić postanowiła przyroda

z czasem pnącza winobluszczowe coraz bardziej brały w swe czułozielone objęcia

ściany niszczejącego domu a i inne rośliny stopniowo wdzierały się do jego wnętrza

i na tym pewnie skończyłaby się opowieść o domu objętym przez roślinność